Spotkanie zapowiadało się jako hit kolejki. Nadzieje sympatyków GieKSy rozbudził dodatkowo fakt, że kilka dni przede derbami zespół z Katowic zaczął prowadzić nowy trener - Wojciech Osyra, który zastąpił na tym stanowisku zdymisjonowanego Piotra Piekarczyka. Niestety nowy szkoleniowiec, mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie dokonał żadnych zmian w składzie i piłkarze z Katowice wyszli na boisko niemal w identycznym ustawieniu jak na podczas meczu w Płocku (jedyną zmianą był powrót po kontuzji obrońcy Marcina Krysińskiego).
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Gra nie kleiła się zupełnie. W pierwszej połowie piłkarze z Katowic nie umieli sobie poradzić z defensywną taktyką zawodników z Jastrzębia, a podbramkowych sytuacji było jak na lekarstwo.
Po przerwie GieKSA rzuciła się ataku, ale pomimo, że przez większą część czasu gościła na połowie zespołu z Jastrzębia nie udało się udokumentować przewagi celnym trafieniem. Bramkarza Jastrzębia próbowali bezskutecznie pokonać Plewnia, Mikulenas i Górski. Najlepsze sytuacje miał Kaliciak, ale najpierw piłka po jego główce trafiła w słupek, a potem nie trafił do siatki z kilku metrów.
Goście kilkakrotnie groźnie skontrowali, a najlepszą sytuację miał Robert Żbikowski, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem katowiczan Jackiem Gorczycą.
W całym meczu najlepsza była… atmosfera na trybunach. 10 tys. kibiców, w tym kilkuset sympatyków futbolu, którzy przyjechali na Bukową z Jastrzębia, przeze całe spotkanie gorąco dopingowało swoje drużyny, stwarzając przy tym efektowną oprawę. Czasami nawet za bardzo. Z powodu serpentyn rzucanych na murawę boiska przez sympatyków GieKSy (jedna z nich trafiła sędziego bocznego) sędzia przerwał na chwilę spotkanie, by przekazać, że jeśli taka sytuacja powtórzy się jeszcze raz, to zakończy spotkanie przed czasem, przyznając walkower drużynie z Jastrzębia.
Do końca rozgrywek zostało jeszcze siedem kolejek, ale obie drużyny mają już tylko iluzoryczną szansę na awans do piłkarskiej elity. Co ciekawe, zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli zajmując 9. (Katowice) i 10 pozycje (Jastrzębie) i po 27 kolejkach mają identyczny bilans gier – 9 zwycięstw, 9 porażek i tyleż samo remisów (jedynie w bramkach zespół z Katowice jest nieco lepszy od Jastrzębia). Ten sezon dla obydwu drużyn wydaje się więc stracony (chyba to nie ten poziom by cieszyć się z faktu, że ma się spokojnie zapewniony II ligowy byt, kończyć tegoroczne rozgrywki w środku tabeli). Kibice już teraz zadają sobie pytanie jaki będzie następny?
Znamy najlepszych siatkarzy wśród górników
Mistrzostwa w Żorach po raz kolejny pokazały, że sport jest ważnym elementem integracji pracowników miedziowej spółki. Dla uczestników była to nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, ale również do wspólnego przeżywania emocji i budowania zespołowej atmosfery.