Arystokrata i gwiazdor filmowy w... garażu

Co jest bardziej nobilitujące: służba na monarszym dworze czy rola w kasowym filmie? Prawdopodobnie o to spierałyby się samochody, gdyby umiały mówić, a już na pewno te zgromadzone w starej kompresorowni Skansenu Górniczego „Królowa Luiza”.

Wśród nich jest czarny Daimler Majestic Major z 1966 r., którym przez siedem lat jeździła kochana przez Brytyjczyków Królowa Matka oraz granatowy Opel z 1931 r, który zagrał w filmie „Vabank” Juliusza Machulskiego. Oba auta są własnością Stefana Arendarczyka, pomysłodawcy i założyciela Muzeum Pojazdów Zabytkowych.

Samochody z żółtą rejestracją, świadczącą o ich historycznym znaczeniu, kupują ludzie różnych zawodów. Przemysł węglowy w tym gronie na Śląsku jest reprezentowany przez emerytowanego sztygara, który remontuje Mercedesa z 1976 roku, a także górnika strzałowego, jeżdżącego „Warszawą”. Być może jest ich więcej, ale nie wszyscy się ujawnili.

– Do uzyskania żółtej rejestracji trzeba spełnić dwa warunki. Auto musi być stare, ale dobrze zachowane i sprawne technicznie. Jego właściciel do codziennego użytku musi mieć inny pojazd, zarejestrowany na normalnych zasadach. To taki prosty, ale skuteczny sposób zniechęcenia niektórych osób do ewentualnych prób cwaniactwa przy opłatach rejestracyjnych – wyjaśnia Stefan Arendarczyk, który posiada sześć zabytkowych samochodów (wśród nich m.in. BMW z 1934 roku, Trabanta i Poloneza, jakim mógłby jeździć filmowy kapitan Borewicz).

Muzeum Pojazdów Zabytkowych wjechało do Skansenu Górniczego „Królowa Luiza” w 1996 roku. Wcześniej funkcjonowało na terenie jednej z prywatnych posesji w Zabrzu, którą opuściło pod presją trzykrotnego podwyższenia czynszu.

– Początkowo było to moje prywatne muzeum, które z biegiem lat rozrosło się i zaczęło funkcjonować pod egidą Automobilklubu Śląskiego. Gdy stanęliśmy na progu bezdomności, Gustaw Jurkiewicz z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu zgodził się nas przygarnąć. Niektórzy nie wierzyli, że damy radę wyremontować i zaadaptować do naszych potrzeb zrujnowaną halę kopalnianej kompresorowni, do której początkowo nie dało się nawet wjechać samochodem. A jednak udało się i możemy się dziś pochwalić nie tylko piękną kolekcją samochodów, ale także jednośladów, wśród których królem jest doskonale zachowany Sokół 600, zakupiony przez nasz Automobilklub – mówi kustosz Muzeum Pojazdów Zabytkowych.

Najstarsze w Polsce Koło Pojazdów Zabytkowych Automobilklubu Śląskiego skupia ludzi w różnym wieku i profesji. Na ich wtorkowe spotkania (raz w miesiącu, o godz. 17) przyjeżdżają m.in. księża, prawnicy, lekarze, górnicy i dyplomaci, rzemieślnicy. Biletem wstępu do tego grona jest stary pojazd zarejestrowany jako zabytek lub w trakcie restauracji i napraw. Żeby kupić auto lub motocykl z przeszłością wystarczy czasem 1–3 tysięcy złotych. Nim nabytek stanie się ozdobą szos, mija co najmniej kilka miesięcy. Wtedy też jego wartość wzrasta niepomiernie. Wspomniany motocykl „Sokół” jako zastaw bankowy został wyceniony na 40 tys. złotych.

– Sztygar, który prawdopodobnie wkrótce zarejestruje swojego Mercedesa szuka do niego lampy. Każdy z nas zna te kłopoty ze zdobyciem brakujących części, których przecież do starych modeli nie da się kupić normalnie, w sklepie. Rzadko się zdarza auto oryginalne, na chodzie, nie wymagające żadnego uzupełnienia czy napraw. Ja miałem takie szczęście, gdy sprowadzałem ze Stanów Zjednoczonych Daimlera, którym kiedyś jeździła królowa Anglii. Ten samochód był doskonale zachowany, trzeba było go tylko trochę odmalować. Gdy kupiłem BMW z 1934 roku dla mojej żony i teściowa zobaczyła je na lawecie, to powiedziała, że takiego zięcia nie chce znać. Po wielu miesiącach renowacji podjechaliśmy nim z żoną pod jej dom i wtedy zmieniła zdanie – śmieje się Arendarczyk.

Ekspozycja w zabrzańskim skansenie górniczym zmienia się, na stałe jest w niej 12 samochodów. Wśród nich urzekający urodą królewski sześciometrowy Daimler, który czasami wozi młode pary do ślubów. Ma 8 cylindrów i 225 koni mechanicznych i wyciąga 185 km/h. Posiada drewnianą deskę rozdzielczą, automatyczną skrzynię biegów, wspomaganie hamowania, szybę oddzielającą pasażera od kierowcy i dodatkowe siedzenia. To cudo motoryzacyjne spala 25 litrów paliwa na 100 kilometrów.

– Kolekcjonowanie zabytkowych pojazdów to coś więcej niż ich zbieranie i posiadanie. Trzeba znać się na motoryzacji i mechanice, by je kupować i samemu naprawiać. Wymagają fantazji i wyobraźni, by nimi jeździć nie tylko na rajdy. Pozwalają znaleźć przyjaciół na całym świecie, którzy nigdy nie odmówią gościny innemu posiadaczowi zabytkowego samochodu – zapewnia zabrzański kolekcjoner weteranów szos.
Jolanta Talarczyk
jtalarczyk@gornicza.com.pl

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.