Adam Maksymowicz: Gminy kontra kopalnie
Od trzech lat toczy się proces legislacyjny nowej wersji prawa geologicznego i górniczego. Podkomisja sejmowa, która pod przewodnictwem posła Jana Rzymełki przygotowała wersję tego dokumentu po dobrady plenarne Sejmu, zakończyła swoje prace przyjęciem projektu. Jednym z kluczowych jego rozwiązań jest rezygnacja z pobieranego na rzecz gmin podatku od wyrobisk górniczych.
Pisząc na ten temat ponad pół roku temu w portalu nettg.pl uzasadniałem potrzebę kompromisu w tej sprawie - merytorycznego, rzeczowego, logicznego, prawnego oraz podatkowego. Kompromis ten nadal jest możliwy. Proponując go zwracałem uwagę na siłę polityczną gmin, które w wypadku niekorzystnego dla nich zapisu podejmą działania zmieniające to prawo. Prognoza ta okazała się trafna. Oto na łamach „Gazety Wyborczej” w obronie gminnego interesu wystąpił znany reżyser filmowy i twórca epopei górniczej – Kazimierz Kutz. To nic, że jego argumenty są bełkotliwe, niekompetentne, a nawet bezsensowne.
Polityk
Pan Kazimierz Kutz, który bardzo dawno temu przestał już być reżyserem filmowym, dziś jest politykiem. Swoimi wypowiedziami nieudolnie stara się naśladować swego mentora i kolegę partyjnego Janusza Palikota. Jako polityk interesuje się wszystkim i na każdy temat zabiera głos. Wie on doskonale, że nie są ważne żadne uzasadnione argumenty, ani korzystne dla społeczeństwa i większości obywateli rozwiązania prawne. To wszystko jest dobre w propagandowych wystąpieniach, a naprawdę liczą się wyłącznie interesy.
Wiadomo, że za kilka miesięcy po wyborach prezydenckich, odbędą się wybory samorządowe. Która z partii nie chciałaby ich wygrać? Tymczasem sensowne rozwiązania projektu prawa geologicznego i górniczego przedłożone Sejmowi RP, jego wnioskodawców stawiają w niekorzystnym świetle w gminnej walce o samorządowe stanowiska, które często są bardziej atrakcyjne od rządowych i poselskich apanaży.
W tej sytuacji za pośrednictwem posła Jana Rzemełki partia rządząca pokazuje swój rozsądek, rozwagę i kompetencję. Jednak cechy te w polityce mają niskie notowania. Wyżej liczy się interes kilkunastu gmin górniczych. Po to, aby nie przegrać tam zbliżających się wyborów, gminom tym trzeba dać nadzieję i szansę, że nie wszystko jest stracone.
Taką nadzieję daje wypowiedź byłego senatora a obecnie posła Kazimierza Kutza broniąca stanowiska gmin. Przed nami jest jeszcze debata sejmowa. Tam można obalić stanowisko podkomisji, które jest tylko zaleceniem dla Sejmu a nie zobowiązaniem. Zalecenie może być przyjęte, albo odrzucone.
Wydaje się, że poseł Kazimierz Kutz dobrze umie stosować skuteczne chwyty propagandowo-polityczne z czasów PRL. Świadczy o tym właśnie jego wypowiedź na łamach „Gazety Wyborczej” w sprawie podatku od wyrobisk górniczych. Otóż w tamtych czasach wiadomo było, że jak prasa pisała, że w USA biją Murzynów, to MO, SB i ZOMO z nikim cackać się nie będą. Gdy w oficjalnych organach pisano, że w Ameryce wszystko jest coraz droższe, znaczyło to, że wkrótce będzie u nas podwyżka.
Podobny sygnał za pośrednictwem „Gazety Wyborczej” wysyła do gmin Kazimierz Kutz: Nie wszystko jeszcze stracone. Możemy to jeszcze odkręcić i być może akurat ten przepis zostanie przegłosowany zgodnie z życzeniem zainteresowanych gmin.
Autorytety
Przyglądając się karierze politycznej świetnego niegdyś reżysera z przykrością trzeba zauważyć, że jest ona typowa dla środowiska, które reprezentuje. Oto znani, cenieni, lubiani i powszechnie szanowani wybitni artyści, aktorzy sportowcy itp. autorytety zabierają głos w sprawach politycznych. Oczywiście, że tak jak każdy obywatel mają oni do tego pełne i nieskrępowane prawo, z którego chętnie korzystają.
Problem tkwi nie w tym, że mają oni takie, czy inne zdanie na tematy polityczne. Polega on na tym, że usłużne media nagłaśniają najbardziej prymitywne, żałosne i niegodne ich imienia poglądy, które winny być ich sprawą osobistą a nie publiczną. I nie chodzi tu o to, że autorytety są za tą czy tamtą partią polityczną. Chodzi tu o argumenty, których powstydziliby się ludzie, którzy nie mają żadnych wyróżnień, uznania i sławy w kraju i na świecie.
W Sejmie RP
Wydaje się, że uzyskanie większości sejmowej dla utrzymania podatku od wyrobisk górniczych nie będzie trudne. Opozycja od dawna nie zostawia suchej nitki na projekcie prawa górniczego. Bardzo prawdopodobne, że w głosowaniach szczegółowych jak i całościowych będzie ona głosować za odrzuceniem każdego przedłożenia strony rządowej. Tak prawdopodobnie polegnie „na polu chwały” uchylenie podatków od wyrobisk górniczych.
Wielce prawdopodobne, że cała ustawa zostanie przez Wysoką Izbę odrzucona. W ten sposób nadal będzie obowiązywać dwuznaczne prawo z 1994 roku, na podstawie którego można będzie domagać się podatku od wyrobisk górniczych. Taki tok wydarzeń trzeba brać pod uwagę i w miarę możliwości mobilizować wszystkich, aby temu zapobiec.
Albo, albo
Antygórnicza propaganda i niszczące ten sektor decyzje finansowe, ekonomiczne i organizacyjne trwają już od około dwudziestu lat. Kolejne rządy interesowało zamykanie kopalń, ograniczenie wydobycia węgla kamiennego, a ostatnio zwiększenie jego importu z zagranicy. Przewidziane obciążenie górnictwa podatkiem od podziemnych wyrobisk w kwocie ok. 1 miliarda złotych doprowadzi do bankructwa kolejne kopalnie węgla kamiennego.
Wśród wielu argumentów w polityczno-medialnym ataku na górnictwo wymienia się wiele jego patologii. Tymczasem stwierdzenie niedoskonałości, wad i uchybień w górnictwie powinno być wyzwaniem do ich skutecznego usuwania, a nie likwidowania tradycyjnie dochodowej dziedziny gospodarki narodowej. Likwidacja górnictwa przez doprowadzenie do jego nierentowności przy pomocy dodatkowego podatku jest łatwym wyjściem dla „nowoczesnych” polityków i ekonomistów, którzy uważają branżę górniczą za hamulec rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego.
W sposób skuteczny trzeba się temu sprzeciwić. Prowadzona aktualnie debata nad podatkiem od wyrobisk górniczych jest jednym z elementów tej walki z górnictwem, która w żadnym wypadku nie może być przegrana przez górnictwo. Wydaje się, że dotychczasowymi obciążeniami jest ono przyparte jest już do ściany. Cofać się nie ma już gdzie. Pozostaje dylemat: albo batalię tę wygrać i nadal rozwijać się, albo ją przegrać i zwijać górniczy interes na Śląsku i w całej Polsce.