„Wybuchowy koks” z Polski w Finlandii: dowcip albo złom?
W fińskim porcie Lappohja, w trakcie rozładunku koksu importowanego z Polski, dokerzy znaleźli korpusy 30 pocisków artyleryjskich. Wezwani saperzy stwierdzili, że nie posiadają one wenątrz materiałów wybuchowych, ani też zapalników. Nie było więc zagrożenia eksplozją a podejrzane "pociski" okazały się po prostu złomem wojskowym, niemniej fińscy saperzy dokładnie sprawdzili cały ładunek koksu i wspomniane pociski. Prace w porcie na kilka godzin zostały przerwane.
„Wybuchowy koks” przywiózł z Polski holenderski statek „Metalica”. Przedstawiciel armatora statku przekonywał władze fińskie, że ten dodatkowy ładunek dostał się do koksu w Polsce i nie bierze odpowiedzialności za cały incydent.
- My także jesteśmy zdziwieni całą sprawą, ale w Finlandii media o niej nie piszą. Z wyjątkiem lokalnej gazety w Lappohja. Monitorujemy na bieżąco prasę fińską i nawet jestem zdziwiony, że nie zrobiono z tej sprawy sensacji – informuje portal nettg.pl Grzegorz Marczak, radca polskiej ambasady w Helsinkach ds. polityki i prasy.
Z naszych ustaleń wynika, że polski koks był przeładowywany w Szczecinie i tam – prawdopodobnie – ktoś wrzucił pociski do ładunku. Fińska policja w Lappohja, która została powiadomiona o sprawie uważa, że ktoś zrobił armatorowi głupi kawał...