fot: Maciej Dorosiński
Adam Małysz zdeklasował rywali w sobotnim konkursie Pucharu Kontynentalnego, który rozegrany został na skoczni w jego rodzinnej Wiśle-Malince
fot: Maciej Dorosiński
Adam Małysz zdeklasował rywali w sobotnim konkursie Pucharu Kontynentalnego, który rozegrany został na skoczni w jego rodzinnej Wiśle-Malince. Decyzję o starcie w tej imprezie Małysz podjął w sobotę, nie chcąc sprawić zawodu swoim wiernym fanom. Po powrocie z Kanady działacze PZN nie poinformowali go oficjalnie o zawodach...
- Zrobiłem to dla kibiców, po prostu nie mogłem ich zawieść. Oni są wspaniali, na skoczni w Malince fantastycznie mnie dopingowali – mówił po zawodach Małysz, któremu fani narciarstwa wymyślili nowy pseudonim. Na flagach i transparentach można było przeczytać, że: „Srebrny Orzeł wylądował w Wiśle”. Małysz objął prowadzenie już po pierwszej serii, w której skoczył na odległość 126,5 m. Za nim plasował się Kamil Stoch, który wylądował na 122,5 m. Trzeci był Austriak Manuel Fettner z 122,5 m.
W drugiej serii Małysz powtórzył odległość z pierwszego skoku, co dało mu bezapelacyjne zwycięstwo. Na drugie miejsce wskoczył Austriak Fettner, który oddał o 2 metry skok dłuższy niż Stoch (uzyskał 119 m). – Mój pierwszy skok był fajny, ale wyżej oceniam ten drugi – mówił portalowi nettg.pl podwójny srebrny medalista z Vancouver. – W sumie nie było łatwo oddać dobre skoki na tej skoczni. Próg został skrócony i to sprawiło, że trudno było się dobrze odbić i przelecieć nad bulą. Po Vancouver czuję się dobrze, nie mam problemów ze snem. Muszę tylko odpowiadać w kółko na pytania dziennikarzy. Ale do tego już przywykłem – przyznaje Małysz, który po zawodach Pucharu Kontynentalnego cierpliwie rozdawał autografy i swoje pamiątkowe fotki.
Atmosfera na skoczni była wspaniała, cztery tysiące kibiców cały czas skandowało imię naszego mistrza, robiąc mu głośną owację. Tak po prawdzie, to Małysz nie planował startu w Pucharze Kontynentalnym, ale po namowach działaczy postanowił skakać, by sprawić frajdę kibicom, zaś polskiej drużynie pomóc zdobyć dodatkowe punkty w Pucharze Kontynentalnym.
– Dzięki temu nasz zespół będzie mógł wystawić jeszcze jednego zawodnika. I to było bardzo ważne. W niedzielnym konkursie już nie wystąpię, muszę trochę odpocząć po igrzyskach. A w planach mam przecież kolejne starty w Pucharze Świata, do których muszę się poważnie przygotować – zaznaczył na koniec „Srebrny Orzeł”, jak teraz nazywają Małysza kibice.
Dodajmy, że w sobotnich zawodach na skoczni w Wiśle-Malince skakało 12 Polaków, a do drugiej serii zakwalifikowało się ośmiu. Lider Pucharu Kontynentalnego Austriak David Unterberger zajął 16. miejsce za skoki na odległość 114 i 116 metrów. W niedzielę odbędzie się kolejny konkurs, ale już bez udziału Małysza.
Wyniki:
1. Adam Małysz (Polska) 255,4 pkt (126,5 m, 126,5 m)
2. Manuel Fettner (Austria) 230,8 (122,5 m, 121 m)
3. Kamil Stoch (Polska) 230,7 (122,5 m, 119 m)
Klasyfikacja generalna PK:
1. David Unterberger (Austria) 827 pkt
2. Michael Hayboeck (Austria) 663
3. Manuel Fettner (Austria) 630
W galerii: Sobotni Puchar Kontynentalny rozgrywany w na skoczni w Wiśle - Malince (zdjęcia Maciej Dorosiński - nettg.pl)