Wiersze jak motyle

fot: Kajetan Berezowski

fot: Kajetan Berezowski

"Bo wiersze, proszę Państwa, są jak motyle. Z tą tylko różnicą, że motyle żyją chwilę" - w takich oto poetyckich słowach Wanda Chotomska podsumowała literacką twórczość najmłodszych, którzy nadesłali swe prace na konkurs "Antologia poezji dziecięcej". Twórczość poetów z podstawówek i gimnazjów województwa śląskiego porusza serca i umysły. Każdego roku Szkoła Podstawowa nr 30 w Zabrzu jest zasypywana wierszami młodych twórców. Pomysł organizowania rywalizacji na najlepsze wiersze narodził się 15 lat temu.
- Dzieci chętnie uzewnętrzniają swoje talenty. Ekspresja twórcza jest w tym wieku ogromna - mówi Anna Dermont-Brandys, polonistka w SP nr 30 w Zabrzu.
W ub.r. do konkursu zgłosiło się kilkuset młodych twórców ze 140 szkół województwa śląskiego. Kiedy policzono wszystkie prace, okazało się, że ich liczba przekracza 1500.
Te wspaniałe poezje, którymi raczą nas obficie młodzi twórcy, pewnie przepadłyby bez śladu, gdyby nie wsparcie finansowe JSW KOKS.
- Każdego roku spotykamy się z finalistami w Teatrze Nowym. Wtedy mamy święto całej naszej poetyckiej rodziny, a sala pęka w szwach - podsumowuje Lidia Dylewska, dyrektor SP nr 30 w Zabrzu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.