Ucieczka przed ogniem

Likwidacja ma potrwać do 2021 r. W tym czasie równoległe mają toczyć się prace na dole i na powierzchni.

fot: Maciej Dorosiński

Wchodząc do łaźni od razu zwraca się uwagę na dużą liczbę pustych haków do wieszania ubrań.

fot: Maciej Dorosiński

Wybuch metanu i pożar w kopalni w Stonawie pochłonął 13 ludzkich istnień. O tym, że pod ziemią groźny może być tylko sam ogień, ale również dym świadczy to, co stało się przed laty w kopalni Makoszowy. W minionym roku przypadła 60. rocznica tragicznej nocy, podczas której życie straciło aż 72 górników.

Ponad pół wieku temu górnicza rzeczywistość wyglądała całkiem inaczej niż dziś. Pod ziemią drogę górnikom wciąż rozświetlały karbidówki, palenie papierosów nie było zakazane, pochłaniacze były nowością, a nieczynnych wyrobisk nie zamykało się tamami, co zamieniło kopalnię w prawdziwy podziemny labirynt. Właśnie z takiego labiryntu wypełnionego gryzącym dymem i trującym czadem musieli wydostać się górnicy z kopalni Makoszowy.

Jedna z największych
W latach 50. zabrzański zakład był jedną z największych kopalń w Polsce. Podczas nocnej zmiany, 28 sierpnia 1958 w kopalni pracowało ok. 1100 osób. Na poziomie 300 było ponad 300 górników. To właśnie tam ok. godziny 1 w nocy pojawił się ogień. Do zaprószenia doszło w miejscu, gdzie spawano szyny. Do dziś dokładnie nie wiadomo, czy drewniana obudowa, a następnie węgiel, zajęły się od iskry z palnika acetylenowego czy od niedopałka papierosa.

Jeden z pracowników zatelefonował do dyspozytora, ale ten zlekceważył informacje, nakazując górnikom, żeby sami poradzili sobie z ogniem. Dopiero po trzecim telefonie zdecydował o wysłaniu ratowników. Górnicy zgodnie z zaleceniem sami próbowali gasić pożar, ale nie mieli szans. Tuż obok był szyb, a prąd powietrza szybko podsycił ogień odcinając ludzi od najbliższej drogi ucieczki. Wycofując się musieli iść wyrobiskami w dół ,uciekając przed przemieszczającymi się za nimi gazami pożarowymi.
Górnicy dostali rozkaz, żeby trzymać się jeden drugiego i jak najszybciej uciekać w stronę drugiego szybu. Po jakimś czasie doścignęły ich gazy pożarowe powodując, że w dymie tracili orientację i zaczynali się dusić. Pochłaniacze były wtedy nowością – starczały na 20-30 minut. Nie wszyscy zabrali je ze sobą, a ci którzy je mieli nie zawsze wiedzieli, jak ich używać.

- Myśmy wszyscy stracili orientację. Pogubiliśmy się i szliśmy wszyscy do pożaru. Wystarczyło puścić kolegę i już pana nie było. Szybko nie dało się iść, bo trzeba było oddychać maską. Jeden dość daleko krzyczał, żeby mu pomóc: ratujcie mnie, bo ja mam tyle dzieci. Nie szło mu pomóc. Nie wiadomo, gdzie on był – relacjonował w filmie dokumentalnym z serii „Katastrofy Górnicze” Zygmunt Piotrowski, jeden z ocalałych górników.

Uratować kolegów
Uciekającą grupę górników uratował sztygar nadzorujący spawanie, który później był oskarżany o niedopilnowanie spawacza, co miało być przyczyną zaprószenia ognia. Sztygar, jako jeden z niewielu górników, znał dobrze kopalnię. Narażając swoje życie wskazał drogę kolegom i sam wyszedł jako ostatni.

- Gdyby nie on, to ludzie z poziomu 300 wszyscy by zginęli – wspominał Piotrowski.
Pod ziemią, w zagrożonym rejonie, uwięzionych było wciąż ok. 100 górników. Dostali polecenie, aby dotrzeć w bezpieczne miejsce, za które dyrekcja kopalni uznała murowane skrzyżowanie chodników na poziomie 175. Do skrzyżowania dotarło ponad 50 osób i tutaj mieli zaczekać na ratowników. Wśród nich był Jerzy Kitel, ratownik i piłkarz klubu Walka Makoszowy. Kitel mimo, że był młody cieszył się dużym autorytetem wśród kolegów. To on zaczął przekonywać, że nie ma co czekać na ratowników, tylko trzeba samemu szukać drogi do szybu. Zadeklarował, że spróbuje tam przeprowadzić górników. Udało mu się przekonać i tym samym uratować trzynastu kolegów, którzy ruszyli z nim w drogę.
W rejonie murowanego skrzyżowania zostało 42 górników. Po czterech godzinach skrzyżowanie zaczęło się wypełniać dymami pożarowymi. Około piątej nad ranem wysłany na zwiad pięcioosobowy zastęp ratowników dotarł w ten rejon. Ratownicy nie zdecydowali się jednak tam wejść.

- Wejście do takiej grupy ludzi zdesperowanych, którzy walczyli o życie mogło się skończyć taką tragedią, że cały zastęp ratowniczy mógł zginąć – zaznaczył Roman Chrabąszcz, jeden z ratowników, którzy brali udział w akcji w Makoszowach.

Wnioski z tragedii
Nad ranem, kiedy ratownicy dostali rozkaz ratowania uwięzionych tam ludzi, w skrzyżowaniu zastali makabryczny widok.

- Jak weszliśmy do skrzyżowania uzmysłowiliśmy sobie, że ktoś jakby na nas patrzył, ale coś było w tym nienaturalnego. Oglądaliśmy się w lewo i w prawo i wtedy zobaczyliśmy pełno siedzących i półleżących górników pod ociosem – wspominał Chrabąszcz.
Pomoc przyszła za późno. Wszyscy górnicy udusili się. Niektórzy zostawiali napisy na murze – ostatnia wyryta tam godzina to 5:20.

Podczas jednej nocy w zabrzańskiej kopalni zginęło 72 górników, a kolejnych 87 doznało ciężkiego zatrucia. Śledztwo wykazało szereg nieprawidłowości, które poprzedziły katastrofę oraz błędów podczas akcji ratowniczej. Z tragedii wyciągnięto też wnioski, a ich skutkiem były zmiany wprowadzone we wszystkich kopalniach – wprowadzono zakaz palenia papierosów, wycofano lampy karbidowe, spawanie odbywało się pod nadzorem i zatamowano nieczynne wyrobiska. Od tego czasu zaczęto również szkolić górników, jak się zachować w czasie pożaru oraz wprowadzono oznaczenie dróg ucieczkowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.