Trzeźwym do Boga...

fot: Jerzy Chromik/ARC

Przed szczególnymi uroczystościami u Matki Bożej Nieustającej Pomocy Małgorzata Pawelczyk i ks. Piotr Brząkalik zachęcają śpiewaków parafialnego chóru do intensywniejszych prób.

fot: Jerzy Chromik/ARC

Ksiądz Piotr Brząkalik, od 11 lat proboszcz u Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Katowicach-Szopienicach, obrusza się na pytanie, czy 4 grudnia w tutejszej świątyni jest odprawiana uroczysta msza święta w intencji górników i ich rodzin.

Oczywiście, że tak. Jest nie do pomyślenia, żeby mogło być inaczej - zapewnia stanowczo. Licząca około 2700 wiernych szopienicka parafia jest wspólnotą relatywnie niewielką, choć z nie najmniejszym kościołem, łączącą dwa światy - górniczy i hutniczy.

- Cóż, po likwidacji huty Szopienice i kilku katowickich kopalń wśród tutejszych mieszkańców dominują ci w wieku - nazwijmy go - jesiennym, ale są jeszcze, choć nieliczni, czynni zawodowo górnicy kopalń Staszic i Wieczorek. Tak więc na barbórkowej mszy świętej przed ołtarzem gromadzą się w pełnej mundurowej gali i górniczy emeryci, i ich młodsi koledzy - mówi o tej szczególnej uroczystości ks. Brząkalik.

Sprawowanie tej barbórkowej eucharystii łączy notabene z osobistą tkliwością, związaną z własną małą ojczyzną, w której wyrastał.

Obok kopalni i na boisku
- Jestem Ślązakiem z krwi i kości, z powstańczymi tradycjami mojego dziadka Franciszka i górniczym klimatem rodzinnego domu w Bytkowie. Mój świętej pamięci tato, Alojzy, 33 lata przepracował na dole w kopalni Siemianowice. Społecznie był kasjerem tamtejszego Klubu Sportowego Górnik. Wychowywałem się więc w cieniu wieży wyciągowej kopalni i na boisku Górnika. Także większość mojego kuzynostwa była związana z górnictwem. Tato był człowiekiem prostym, ale uosabiał najlepsze śląskie i górnicze wartości. Czas, kiedy na kole wyjeżdżałem po wracającego z szychty, kiedy wracaliśmy z sumy przez michałkowicki park, pamiętam jako najpiękniejszy okres dzieciństwa. Czego się wtedy nie dowiadywałem?! To były opowieści o dziadku powstańcu, o Skarbniku na dole, o doli przymusowych robotników w Niemczech, doświadczonej przez tatę. Wciąż mam też w uszach to "Szczęść Boże" i cmoknięcie mamy - zawsze wstawała, aby przyszykować mu śniadanie - przed wyjściem przed szóstą na kolejną dniówkę - opowiada o tym kolorycie bytkowskiego domu i środowiska.

Zapewne te korzenie pozostały nie bez wpływu na pojmowanie przez proboszcza od Matki Bożej Nieustającej Pomocy roli księdza. Księdza - na co kładzie wyraźny akcent - śląskiego.

- Czuję takie oczekiwanie, aby ksiądz był swoistym omnibusem, a więc wszystkim po trosze, i to na wysokim poziomie: i dobrym duszpasterzem, i dobrym kaznodzieją, i dobrym gospodarzem parafii, a przy tym otwartym, pogodnym człowiekiem. Myślę, że to bardzo dobrze, iż takie oczekiwania są, chociaż ich spełnienie nie jest ani proste, ani łatwe. Przy tym kapłaństwo śląskie nigdy nie zamykało się w sferze kościelno-sakralnej. Śląski ksiądz zawsze był naznaczony społeczną wrażliwością. Tutejszy kościół podnosił poprzeczkę, sprzyjając wykształceniu, fundując stypendia, pobudzając inicjatywy śpiewacze, teatralne... - opisuje tę wykładnię przymiotnika "śląski".

Między teatrem i... rynną
Gospodarz parafii jest dziś przytłoczony lawiną codziennych obowiązków, z tymi zupełnie przyziemnymi, w postaci dbałości o opał na zimę, wymiany cieknącej rynny, toteż z niejakim rozrzewnieniem wspomina okres, kiedy - jeszcze jako wikariusz - znajdował czas na tego rodzaju pozaduszpasterską aktywność.

- Między innymi za moją sprawą w Świętochłowicach odbyło się pierwsze na Śląsku wykonanie "Nieszporów Ludźmierskich" Jana Kantego Pawluśkiewicza. Na przegląd teatrów do Lipin zjeżdżały między innymi Scena Plastyczna KUL Leszka Mądzika, zakopiański Teatr Witkacego i krakowska Scena STU. W tychże Lipinach przygotowaliśmy na Wielkanoc Boży Grób, naznaczony artyzmem świętej pamięci Jerzego Dudy-Gracza. To wszystko działo się w peryferyjnej dzielnicy, z wielkim zaangażowaniem tamtejszej młodzieży, która urządzała salę widowiskową i po symbolicznej cenie rozprowadzała bilety - z nutą nostalgii wspomina ks. Brząkalik.

Także śpiewaczym ornamentem liturgię u Matki Bożej Nieustającej Pomocy od 10 lat ozdabia kilkunastoosobowy amatorski chór pod kierunkiem Małgorzaty Pawelczyk. Ksiądz Brząkalik zachwalał go tuż przed wyjazdem - ta wyprawa była postacią podziękowania dla śpiewaków - do Opery Śląskiej w Bytomiu na przedstawienie "Nabucco" Giuseppe Verdiego.

Ale bodaj najważniejszym społecznym dziełem ks. Piotra Brząkalika od 13 już lat jest tworzenie - jak to określa - mody na trzeźwość. W jej kreowaniu duszpasterz trzeźwości archidiecezji katowickiej sięgnął wraz z przyjaciółmi do nowoczesnych narzędzi medialnych.

Probierz miłości bliźniego
- Zaczęliśmy od promocji trzeźwości jako wartości samej w sobie, jako sposobu na życie. Mniemanie, że choroba alkoholowa jest marginalnym zjawiskiem, dotykającym jedynie "ludzi z rynsztoka", jest najgorszym uproszczeniem. Ani stanowisko, ani zawód, ani cenzus wykształcenia nie są tarczą przed alkoholizmem. Każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś, kogo życie okrutnie się pokomplikowało z powodu alkoholu. Jedną z konsekwencji tego problemu jest między innymi oderwanie się od Boga, zerwanie z Kościołem, z eucharystią... Każdy więc, kto uczciwie zaczyna porządkować sprawy związane z alkoholem, koniec końców, różnymi drogami, musi do Boga wrócić - mówi o swojej motywacji na tym gruncie ks. Brząkalik.

W tym nurcie swojego pojmowania duszpasterstwa kładzie przy tym nacisk na budowanie wśród dotkniętych tą chorobą - ale też w ich otoczeniu - odpowiedzialności.

- Impulsem do promocji trzeźwości wśród kierowców była przed laty informacja o liczbie pijanych kierowców, zatrzymanych we Wszystkich Świętych. Ale przecież wpierw ktoś "po polsku" ich ugościł, nie zadbawszy, by nie siadali potem za kierownicą, ktoś inny siedział w aucie za ich plecami, odmawiając być może różaniec za szczęśliwy powrót do domu. Jest to więc odpowiedzialność nie tylko tych, którzy zapominają o przykazaniu "nie zabijaj" - tłumaczy swoje podejście do problemu trzeźwości szopienicki proboszcz, zaznaczając przy tym, że ruch drogowy jest w ogóle genialnym sprawdzianem miłości bliźniego.

Z takiego podejścia zrodziła się akcja z udziałem specjalistów od reklamy, zapoczątkowana od pierwszych billboardów "Nie piję". Proboszcz podkreśla, że w to dzieło zaangażował wyłącznie śląskich profesjonalistów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.