Szpada górnicza

fot: Andrzej Bęben/ARC

Dziś wręczenia górniczej szpady dokonują Stare Strzechy, czyli zasłużeni górnicy

fot: Andrzej Bęben/ARC

Górnicza szpada jest obecnie odznaką honorową. Przywilej jej przypinania zarezerwowany jest tylko dla wyróżnionych. To symbol honoru, wolności i godności górnika. Tradycja noszenia szpady pochodzi z dawnych wieków. Białą broń mogli wówczas nosić tylko wolni ludzie honoru. Od 1817 r., kiedy to Stanisław Staszic utworzył Korpus Górniczy, szpada jest również symbolem władzy wyższych urzędników górniczych i nadzoru.

Szpada uważana była również za element stroju, podkreślający stan szlachecki. Jego uzupełnienie stanowił kilof z czarnym trzonkiem, trzymany na ramieniu w trakcie oficjalnych uroczystości.

Dziś wręczenia górniczej szpady dokonują Stare Strzechy, czyli zasłużeni górnicy. Jej przyznanie traktowane jest jako symbol szlachectwa, nabytego nie przez urodzenie, ale przez sumienną pracę. Osobie, której nadano przywilej noszenia szpady, może być on odebrany, jeśli dopuści się ona czynu nielicującego z zawodem górnika lub popełni przestępstwo - stanowi prawo.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej