Szkocja: niepodległość uderzy w energetykę odnawialną?

fot: ARC

W Szkocji ideę niepodległości popiera większość

fot: ARC

Opowiedzenie się mieszkańców Szkocji za niepodległością podczas czwartkowego (18 września) referendum może skutkować poważnym ciosem w tamtejszy sektor energetyki odnawialnej, który korzysta na subsydiach przyznawanych przez rząd w Londynie - uważają eksperci z Bloomberg New Energy Finance (BNEF).

Szkocki rząd autonomiczny w 2011 roku wyznaczył sobie za cel osiągnięcie wielkości wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych na poziomie 100 proc. szkockiego zapotrzebowania na energię. Spowodowało to, że zarówno na lądzie jak i u szkockich wybrzeży jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać farmy wiatrowe.

Inwestorów zachęca dodatkowo niezwykle hojny system subsydiów fundowany przez rząd w Londynie z rachunków za energię płaconych przez konsumentów.

Ten korzystny układ może się jednak zmienić w efekcie referendum. Brytyjski sekretarz ds. energii Edward Davey poinformował bowiem, że w przypadku ogłoszenia przez Szkocję niepodległości, system subsydiów dla energetyki odnawialnej będzie musiał ulec zmianie.

Zdaniem ekspertów z BNEF oznacza to w najlepszym razie dwa a w najgorszym nawet pięć lat trudnych negocjacji, co może zniechęcić inwestorów do budowy nowych farm wiatrowych w Szkocji a na pewno uniemożliwi wypełnienie szkockiego celu dla energetyki odnawialnej.

Pojawiły się również sugestie, że szkocki rząd będzie musiał wziąć na siebie sfinansowanie subsydiów dla już zbudowanych farm wiatrowych, co mogłoby okazać się katastrofalne dla budżetu niepodległego kraju. Trzeba bowiem pamiętać, że Szkocja liczy sobie zaledwie 5,3 mln mieszkańców a to oznacza, że koszt subsydiów będzie rozkładał się na znacznie mniejszą liczbę konsumentów, co nieuchronnie wpłynie na znaczącą podwyżkę rachunków za energię.

Zdaniem BNEF taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny. Raczej wykluczone jest także, że rząd w Londynie całkowicie wycofa się z finansowania nowych inwestycji w szkockie farmy wiatrowe. W ten sposób ugodził by również we własne interesy - duża część brytyjskiego zapotrzebowania na energię odnawialną jest zaspokajana właśnie dzięki szkockim farmom wiatrowym.

Londyn na pewno będzie chciał zrewidować zasady udzielania wsparcia projektów odnawialnych oraz zawrzeć w tym porozumieniu warunki zakupu energii ze szkockich farm wiatrowych. Niezależnie od tego ile potrwają negocjacje w tej sprawie, inwestorzy mogą zareagować na tak znaczącą zmianę wstrzymaniem swoich projektów a nawet ich anulowaniem.

Według BNEF łączna moc farm wiatrowych, które już posiadają pozwolenia na budowę na terenie Szkocji wynosi 5,7 GW, co oznacza około 12 mld dolarów nakładów inwestycyjnych. Na różnym etapie planowania lub oczekiwania na pozwolenia administracyjne są projekty o łącznej mocy 11,3 GW.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielona Pracownia pod Chmurką w Skrzydlowie otwarta. Nowa eko-inwestycja w gminie Kłomnice

Szkoła Podstawowa w Skrzydlowie zyskała nowoczesną, ekologiczną przestrzeń do nauki na świeżym powietrzu. 15 maja oficjalnie otwarto tam „Zieloną Pracownię pod Chmurką”, która ma pomóc w praktycznym poznawaniu przyrody. Inwestycja warta ponad 177 tys. zł została zrealizowana przy wsparciu WFOŚiGW w Katowicach

Polskie kopalnie zachwycają świat, podczas gdy inne zniknęły. Eksperci: to dziedzictwo nie przetrwa samo

Przez cztery dni Wieliczka i Tarnowskie Góry były miejscem spotkań ekspertów, muzealników, naukowców i przedstawicieli ośrodków górniczych z ponad dwudziestu krajów świata. Tegoroczna konferencja odbywała się pod hasłem „Dziedzictwo górnicze w szybko zmieniającym się świecie”.

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.

Korski: Chcę wierzyć, że JSW stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło.