Solidarność: hutnicy i kolejarze za strajkiem

fot: Maciej Dorosiński

- Rewolucja Solidarności do dzisiaj nie została skończona. Jak się spojrzy na to dzisiaj, to służy ona bardziej elitom politycznym i partiom politycznym, niż tym, którym miała służyć czyli zwykłym ludziom, obywatelom Rzeczypospolitej - zaznacza Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności

fot: Maciej Dorosiński

Już około 20 tysięcy pracowników z zakładów hutniczych, koksowni i spółek kolejowych wzięło udział w referendum dotyczącym przystąpienia do generalnego strajku solidarnościowego w regionie. Większość opowiada się za strajkiem - poinformował przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz podczas poniedziałkowej (10 grudnia) konferencji prasowej Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego.

Dominik Kolorz przypomniał, że akcja referendalna ruszyła miesiąc temu. Jako pierwsi głosowali hutnicy, kolejarze i pracownicy koksowni. Oficjalne wyniki referendum w spółkach kolejowych podane zostaną 11 grudnia, ale już wiadomo, że frekwencja przekroczyła 50 proc. Ze wstępnych szacunków wynika, że tak jak w przypadku pracowników zakładów hutniczych, zdecydowana większość głosujących kolejarzy, opowiedziała się za przystąpieniem do strajku.

Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności przedstawił plany MKPS na najbliższe tygodnie. 10 grudnia rozpoczynają się referenda w zakładach przemysłu zbrojeniowego i metalowego. 17 grudnia przed gmachem Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego zorganizowana zostanie demonstracja, podczas której protestujący będą domagać się od rządu jak najszybszego rozpoczęcie rozmów, dotyczących ratowania miejsc pracy na Śląsku, m.in. w tyskiej fabryce Fiata, gdzie zwolnionych ma zostać 1,5 tys. pracowników.

- Mamy nadzieję, że zaczniemy bardzo poważnie rozmawiać o tym, jak ratować gospodarkę śląską, jak zapobiec temu, aby Śląsk z powrotem nie stał się skansenem biedy i bezrobocia. Jeżeli do tych rozmów nie dojdzie, to niestety będziemy zmuszeni walczyć na ulicy. Jeżeli rządzący chcą tej ulicy, to będą ją mieć, ale podkreślamy jedną rzecz, jesteśmy przygotowani na merytoryczne rozmowy, chcemy rozmawiać, chcemy ratować nasze miejsca pracy, chcemy normalnie w naszym kraju żyć - powiedział Kolorz.

10 grudnia MKPS zwrócił się z apelem do wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego o jak najszybsze rozpoczęcie rozmów na temat wprowadzenia rozwiązań ratujących miejsc pracy zarówno w Fiat Auto Poland, jak i w innych zagrożonych zwolnieniami zakładach i branżach.

- Trzeba działać szybko i działać wspólnie. Jesteśmy przekonani, że przedstawiciele rządu, pracodawców i związków zawodowych są w stanie w formule trójstronnych uzgodnień stworzyć odpowiednie rozwiązania. Potrzebna jest tylko dobra wola wszystkich stron. My deklarujemy gotowość do natychmiastowego przystąpienia do rozmów, zarówno w sprawie ratowania miejsc pracy w FAP, jak i w innych zakładach przemysłowych w naszym regionie. Te rozmowy mogą, a nawet powinny rozpocząć się jeszcze w tym tygodniu. Dalsze odwlekanie działań może doprowadzić do wybuchu niepokojów społecznych na ogromną skalę - czytamy w liście przedstawicieli MKPS do Janusz Piechocińskiego.

W trakcie konferencji poruszony został też temat likwidacji miejsc pracy w spółkach kolejowych. Od 1 stycznia bez pracy zostanie blisko tysiąc pracowników Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Zwolnienia planowane są w też PKP PLK. W całej Polsce pracę w spółkach tej grupy może stracić nawet 5 tys. kolejarzy. Zlikwidowanych ma również zostać 5,5 tys. km linii kolejowych.

W styczniu nastąpi kulminacja akcji referendalnej. Głosowanie przeprowadzone zostanie m.in. w zakładach z branży energetycznej i ciepłowniczej, w górnictwie czy służbie zdrowia. - Kończąc referenda na przełomie stycznia i lutego spodziewamy się, że w głosowaniu weźmie udział od 170 do 200 tysięcy pracowników. Liczymy, że zdecydowana większość poprze strajk solidarnościowy - powiedział Dominik Kolorz.

Przedstawiciele MKPS poinformowali też o poszerzeniu składu komitetu o Związek Zawodowy "Kontra".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej