Część załogi z ruchu Rydułtowy ewakuowana została ruchem Marcel, o czym powiadomiono ich bliskich

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Górnicy z ruchu Rydułtowy trafili do szpitali w: Wodzisławiu-Śląskim, Jastrzębiu-Zdroju, Kędzierzynie-Koźlu, Rybniku, Mikołowie i Katowicach

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Górnicy hospitalizowani w śląskich szpitalach nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Zostali przewiezieni do szpitali w Wodzisławiu-Śląskim, Jastrzębiu-Zdroju, Kędzierzynie-Koźlu, Rybniku, Mikołowie i Katowicach Ochojcu – takie doniesienia płyną z ruchu Rydułtowy kopalni ROW. Poinformowano też o zlokalizowaniu jednego z poszukiwanych.

Tuż po godz. 15. odbył się briefing prasowy z udziałem Leszka Pietraszka, prezesa zarządu PGG, Damiana Borgieła, dyrektora biura produkcji i gospodarki złożem w PGG oraz Łukasza Pacha, dyrektora Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

- 76 górnikach zostało ewakuowanych, 17 udzielono pomocy. Akcja jest prowadzona w trudnych warunkach, z dwóch stron, z ruchu Rydułtowy i Marcel – mówił Leszek Pietraszek.

Część załogi ewakuowana została właśnie ruchem Marcel, o czym powiadomiono ich bliskich

Z dwoma górnikami nadal nie ma kontaktu. Jednego z nich zlokalizowano. Ratownicy usiłują do niego dotrzeć. Nie wiadomo w jakim jest stanie. Nie wiadomo też w jakim miejscu przebywa drugi z górników.

Na dole pracuje wciąż 11 zastępów z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, ze stacji okręgowych, a także siły własne ruchów Rydułtowy i Marcel. 

- Ratownicy pracują w trudnych warunkach zagrożeń skojarzonych, II stopnia tąpaniami i IV kategorii zagrożenia metanowego. Na razie mówimy o wstrząsie w rejonie prowadzenia ściany. Badamy czy było to tąpnięcie – mówił Damian Borgieł, dyrektor biura produkcji i gospodarki złożem w PGG.

Akcja ratownicza jest dynamiczna, jest przepływ powietrze, a ratownicy biorący udział w akcji nie muszą zakładać aparatów.

Jak powiedział Leszek Pietraszek, prezes PGG, kierownictwu kopalni znane są personalia obydwu górników, z którymi nie ma na razie kontaktu, ale z szacunku dla ich rodzin nie będą podawane w chwili obecnej żadne informacje.

Rodziny poszukiwanych górników zastały otoczone opieką psychologiczną, mogą z niej skorzystać także rodziny pozostałych górników, którzy ucierpieli w wypadku.

Jak przekazał Łukasz Pach, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, w akcji wzięło udział 20 zespołów ratownictwa medycznego, dwa zespoły motoambulansu, a także trzy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Świetna była współpraca wszystkich służb ratunkowych, którą koordynował wojewoda śląski. Były zespoły z Częstochowy, Wodzisławia Śląskiego, z Lublińca, a nawet zespół z Chrzanowa, z Małopolski.

- Wszyscy pacjenci zostali przebadani, 17 trafiło do szpitali, część opuszcza izby przyjęć, żadnemu nie zagraża niebezpieczeństwo  utraty życia. Jeden z pacjentów został przewieziony śmigłowcem do szpitala w Katowicach-Ochojcu na dalsze diagnozy, miał bowiem uraz głowy i klatki piersiowej - mówił dyrektor Pach.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.