Prawo: bliżej do partnerstwa publiczno-prywatnego

fot: ARC

Ugoda jest wynikiem negocjacji dotyczących płatności kar umownych

fot: ARC

Koniec z niejasnymi przepisami. Resort finansów popiera zmiany które dadzą nowy impuls partnerstwu - donosi "Puls Biznesu".

277 ogłoszeń i jedynie 58 podpisanych umów - taki jest niemal pięcioletni bilans rynku partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), nakreślony w raporcie przygotowanym przez Instytut PPP i Kancelarię Doradztwa Gospodarczego Cieślak & Kordasiewicz. Projektów i umów byłoby znacznie więcej, gdyby prawo było jasne.

Skutecznym katalizatorem zmian w prawie okazała się kancelaria prezydenta, która zainteresowała się możliwością wykorzystania PPP w budownictwie mieszkaniowym. W trakcie ubiegłotygodniowego seminarium organizowanego pod auspicjami Bronisława Komorowskiego przedstawiciele administracji publicznej, w tym m.in. resortów finansów i gospodarki, poparli przedstawioną przez Fundację Centrum PPP koncepcję zmian w legislacji.

- Zmiana dotycząca kwalifikowania części wynagrodzenia partnera prywatnego do wydatków majątkowych była postulowana od kilku lat, ale dopiero teraz udało się przekonać Ministerstwo Finansów do zmiany stanowiska. To dobry prognostyk dla młodego rynku PPP w Polsce - mówi dr Irena Herbst, prezes Fundacji Centrum PPP.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.