Piłką do kosza

fot: Kajetan Berezowski

fot: Kajetan Berezowski

Młodzi kochają koszykówkę. Juniorzy zdobyli srebrny medal mistrzostw Śląska, a kadeci i młodzicy starsi sięgnęli po brązowy medal.
Miejski Koszykarski Klub Sportowy Rybnik to prawdziwa wylęgarnia sportowych talentów. Piotr Majza, animator rybnickiej koszykówki, 30 lat przepracował w Koksowni Dębieńsko. Był kierownikiem piecowni.
W młodości bronił barw ROW Rybnik. Zaczynał w latach 60. Już wówczas koksownia sponsorowała koszykówkę. Gdy w latach 90. nastały trudne czasy dla ROW Rybnik, grupa entuzjastów koszykówki postanowiła powołać Miejski Koszykarski Klub Sportowy w Rybniku.
- Obecnie jesteśmy koszykarską potęgą, jeśli chodzi o szkolenie dzieci i młodzieży - chwali się Majza.
Trenuje ponad 120 zawodników w wieku od 7 do 18 lat. W bieżącym sezonie klub zgłosił do rozgrywek, organizowanych przez Śląski Związek Koszykówki, 8 zespołów w różnych kategoriach wiekowych. Klub realizuje również program pod nazwą "Basketmania, sport, nauka i przyszłość". Bierze w nim udział 12 rybnickich szkół.
A wszystko to dzięki pomocy finansowej JSW KOKS (dawniej Kombinatu Koksochemicznego Zabrze). Firma hojnie sponsoruje ambitne przedsięwzięcia fanów koszykówki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.