Odroczą wyrok na odkrywki?

fot: Jarosław Galusek/ARC

Rok 2011 kopalnia Bełchatów zakończyła z rekordowym wydobyciem

fot: Jarosław Galusek/ARC

W Polsce wydano cichy wyrok na górnictwo węgla brunatnego, choć jego zasoby w naszym kraju należą do największych na świecie i pozwalają produkować energię elektryczną po rekordowo niskim koszcie.
Drastyczne wnioski o zwijaniu się polskich odkrywek przedstawili w połowie lutego eksperci uczestniczący w ogólnopolskiej konferencji z okazji 200-lecia państwowego górnictwa.

Dni naszych kopalń na złożach węgla brunatnego są już dokładnie policzone. Najdłużej (bo do 2044 r.) przetrwa kopalnia Turów, a słynny Bełchatów ma przed sobą tylko 22 lata eksploatacji. Kopalnia Konin dokona żywota za 14 lat, a już tylko do 2018 roku pracować ma odkrywka Adamów. Razem z kopalniami zamknięte zostaną na głucho największe w Europie elektrownie, z których Polska uzyskuje dzisiaj aż jedną trzecią swej energii elektrycznej. Paliwa brunatnego nie da się transportować na duże odległości, dlatego kopalnie tworzą z siłowniami kompleksy energetyczne, których przyszłość zależy ściśle od dostępności paliwa na miejscu.

Niemcy, których energetyka uchodzi powszechnie za dużo "czystszą" od polskiej, w rzeczywistości spalają... ponad dwukrotnie więcej węgla kamiennego i brunatnego niż Polska. Inwestują też w eksploatację nowych złóż w landach na wschodzie, a przyczyna jest prosta: węgiel brunatny nie ma konkurencji w światowej energetyce.

Absolutnie najtańszy prąd elektryczny w Polsce (ok. 6-6,5 zł za GJ energii) powstaje w Bełchatowie, gdzie od 6 lat pracuje nowy blok o mocy 850 MW.

Wymiksowany z miksu
Dlaczego więc musimy z niego zrezygnować? Bo tak stanowią założenia Polityki Energetycznej Polski, która pod presją polityki klimatycznej Unii Europejskiej wyrugowała węgiel brunatny z polskiego miksu energetycznego po 2050 r.
Scenariusz zmian nakreślili analitycy Krajowej Agencji Poszanowania Energii, którzy nie przewidują uruchamiania w Polsce nowych odkrywek węgla brunatnego. Jego udział w miksie ma zmaleć z obecnych 33 proc. do śladowych ilości w połowie wieku. A co z dziurą energetyczną, która powstanie w bilansie kraju? Załatają ją - zdaniem KAPE - elektrownie jądrowe (których ciągle nie mamy), na gaz i odnawialne źródła energii (wiatraki i farmy słoneczne).
- To po prostu niemożliwe. Autorzy takich prognoz są dla mnie wróżbitami. To wizjonerzy oderwani od rzeczywistości! - ocenia Stanisław Żuk, prezes zarządu Związku Pracodawców PPWB, były wieloletni dyrektor kopalni węgla brunatnego Turów w Bogatyni, obecnie wiceprezes ds. wydobycia w PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna SA w Bełchatowie oraz wiceprzewodniczący Zespołu Trójstronnego ds. Branży Węgla Brunatnego przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Będzie korekta?
Wątpliwościami prezes Żuk podzielił się w lutym w Warszawie, a wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski miał zapewnić go, że rząd ponownie przyjrzy się założeniom strategii energetycznej kraju. Węgiel brunatny mógłby liczyć na korekty, które nieco bardziej upodobniłyby jego perspektywy do tych, które ma węgiel kamienny (jego udział spadnie z 48 proc. do 33 proc. w połowie wieku, ale nie zmniejszy się ilość prądu wytwarzanego w elektrowniach konwencjonalnych - ok. 73 TWH rocznie, bo wzrośnie też efektywność tych siłowni).

Czy rząd rzeczywiście obroni nasze "brunatne złoto"? Pewnym optymizmem napawają poczynania ministra środowiska, który niedawno omawiał ze swym czeskim odpowiednikiem eksploatację węgla brunatnego na pograniczu obu krajów, w okolicy Turowa. Warunkiem, bez którego nie uda się w Polsce podtrzymać energetyki na węglu brunatnym, jest jednak naprawienie procedur administracyjnych związanych z uzyskiwaniem koncesji.

Niemiecki model
Obecne PGE prowadzi dwa takie postępowania, których efekty są diametralnie różne. Sprawa złoża Złoczew-Bełchatów przebiega bez komplikacji, natomiast koncesja na węgiel brunatny z obszaru Gubin-Brody nastraja zniechęcająco.
- W Gubinie doświadczamy bardzo silnego sprzeciwu, który stymulowany jest przez zorganizowaną grupę, skutecznie manipulującą społecznością lokalną. Paradoks polega na tym, że w Gubinie bieda aż piszczy, wysokie bezrobocie, a świadomość społeczna jest na niskim poziomie. Mimo iż plan eksploatacji popiera tam administracja rządowa, samorząd wojewódzki i powiatowy, opór wójta może okazać się przeszkodą nie do przeskoczenia - opisuje wiceprezes PGE Stanisław Żuk, któremu marzy się wdrożenie u nas modelu niemieckiego. U sąsiadów przedsiębiorca, który zwraca się o koncesję górniczą, otrzymuje od władz w Berlinie lub w landzie urzędnika-asystenta, który pilotuje postępowanie aż do najniższych szczebli administracji, pomaga i koordynuje kontakty ze wspólnotami lokalnymi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

O polskich górnikach w czeskich kopalniach i o odchodzących na urlopy górnicze

Jak się wiodło polskim górnikom w czeskich kopalniach? I dlaczego tak wielkie znaczenie miał przenośnik taśmowy w libiąskiej kopalni? Ile osób odeszło na urlopy górnicze? I kto podkreślał, że program ratowania górnictwa musi być zrealizowany? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 3 października 1996 roku.

Wypadek w kopalni Ziemowit. Poszkodowany jeden górnik

W sobotę 3 października doszło do wypadku w należącej do Polskiej Grupy Górniczej kopalni Ziemowit. Poszkodowany został jeden z górników, przygniotła go bryła węgla. Trafił do szpitala.

Mamy kolejne zdjęcia z rewitalizacji szybu basztowego byłej kopalni Saturn

Czeladź pozyskała niemal 7 milionów złotych na ratowanie zabytkowego szybu basztowego dawnej kopalni Saturn. Mamy najnowsze zdjęcia w galerii, na których można zobaczyć, jak przebiegają prace rewitalizacyjne.

Orlen otworzył kolejną stację wodorową

Orlen uruchomił sprzedaż wodoru w Gorzowie Wielkopolskim. Nowy obiekt przy al. 11 Listopada 148 to już ósma ogólnodostępna stacja wodorowa koncernu w Polsce. Działa przez całą dobę i obsługuje samochody osobowe, autobusy oraz pojazdy ciężarowe. Inwestycja wzmacnia dostępność wodoru w zachodniej Polsce i wspiera rozwój niskoemisyjnego transportu.