Nikogo nie zostawimy bez propozycji pracy. To najważniejsze na ginącym rynku robót górniczych

1771329117 narasgzug

fot: GZUG

Prezes Gliwickiego Zakładu Urządzeń Górniczych, Kazimierz Naras

fot: GZUG

Prezes Gliwickiego Zakładu Urządzeń Górniczych, Kazimierz Naras, złożył wniosek o upadłość firmy. Czy sytuacja w GZUG to pojedynczy przypadek, czy wypadkowa procesów zachodzących w kurczącym się górnictwo węgla kamiennego? O tym i przyszłości pracowników spółki rozmawiamy z jej prezesem.

Ł.W: Wniosek o ogłoszenie upadłości spółki oznacza, że prawie 30 letnia historia jej istnienia dobiega końca.

K.N: Jako Prezes Zarządu nie miałem innej możliwości. Kończący się front robót i brak perspektyw na nowe zlecenia powodują, że spółka staje się trwale nierentowna i niewypłacalna.

Kiedy sytuacja GZUG się tak pogorszyła?

Spółka od wielu lat przynosi straty. W przeciągu ostatniej dekady, aby przeżyć, musiała sprzedać nieruchomości, którymi dysponowała, została też dokapitalizowana kwotą 15 mln złotych. Rok 2024 przyniósł światełko nadziei, gdyż spółka pierwszy raz od wielu lat przyniosła zysk, ale splot wielu czynników w 2025 spowodował, że na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie realizować swoich zobowiązań. Dzisiaj spółki takie GZUG ze względu na kurczący się rynek są zmuszone brać każdą dostępną robotę na rynku. Często te prace obarczone są bardzo dużym ryzykiem i niepewnością osiągnięcia zysku, ale ze względu na brak innych prac po prostu nie mamy innej możliwości jak podejmować to ryzyko.

Co się wydarzyło w zeszłym roku?

Zakończyliśmy część robót na kopalniach JSW i stanęliśmy przed dylematem zwolnienia 60 pracowników lub przyjęcia robót na kopalni PG Silesia. Po kilku miesiącach pracy kontrahent przestał nam płacić i dzisiaj nasze wierzytelności wobec PG Silesia wynoszą około 4,5 mln złotych. Gdybyśmy mieli te środki, pracownicy GZUG nie mieliby żadnych zaległości w wypłatach. Dodatkowo problemy na wyrobiskach, które obsługiwaliśmy na innych kopalniach, przyniosły straty na poziomie blisko 2 mln złotych. To wszystko złożyło się na dzisiejszą sytuację. Dodatkowo dochodzą problemy finansowe JSW, które też nas dotykają i mają bezpośrednie przełożenie na nasza płynność finansową. W zeszłym roku dzięki pomocy naszego właściciela, czyli Holdingu KW, utrzymywaliśmy płynność i wypłaciliśmy wszystkie wynagrodzenia naszym pracownikom, włącznie z Barbórką.

Co stanie się teraz z pracownikami GZUG?

Blisko 90% załogi zadeklarowało chęć pozostania w sektorze wydobywczym i podjęcia pracy w spółkach należących do Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Południowego Koncernu Węglowego. Nikogo nie zostawimy bez propozycji pracy, to najważniejsze na ginącym rynku robót górniczych. W tym miejscu dziękuję wszystkim stronom zaangażowanym w ten proces, dzięki którym możliwe było wypracowanie rozwiązania, które daje naszym pracownikom możliwość dalszej pracy w górnictwie.

Na poniedziałkowym spotkaniu z pracownikami spółki mocno wybrzmiało rozżalenie co do tego, że nie mogą zostać objęci podobnym porozumieniem jak górnicy z PG Silesii, czyli firmy, która w dużej mierze przyczyniła się do dzisiejszej sytuacji finansowej w GZUG.

Mogę się jedynie odnieść do dzisiejszych przepisów i stanu faktycznego. Uważam, że rozwiązanie, które wypracowaliśmy, umożliwiające przejście do innych spółek okołogórniczych i dalsze zatrudnienie, to naprawdę dużo. Patrząc wprost na dzisiejsze zapisy Ustawy o Funkcjonowaniu Górnictwa to maksymalne rozwiązanie, które mogliśmy wypracować. Dziękuję naszemu właścicielowi, zarządom spółek, w których nasi pracownicy mogą znaleźć dalszą pracę i Ministerstwu Aktywów Państwowych za pomoc w tym procesie. Co najważniejsze, proces ten obejmie naszych pracowników już w marcu br. Doskonale też rozumiem ich rozgoryczenie, że nie otrzymali pełnego wynagrodzenia za styczeń i dziękuję, że pomimo tego nadal wykonują swoje obowiązki, umożliwiając spółce możliwość uzyskania przychodu.

Sytuacja GZUG pokazuje obraz w całej branży okołogórniczej. Kurcząca się liczba zakładów górniczych i ich powolne wygaszanie to również koniec pracy dla spółek świadczących na ich rzecz usługi.

Niestety, taka jest rzeczywistość. W spółkach takich jak GZUG przebranżowienie i szukanie nowych gałęzi działalności jest niezwykle kosztowne i trudne. Na pewno kapitałem, którego nie można stracić, są fachowcy pracujący w takich spółkach jak nasza. Górnictwo wegla kamiennego będzie jeszcze istniało na Śląsku przez najbliższe 20-25 lat i aby móc dalej działać musi korzystać z dzisiejszych istniejących zasobów ludzkich, bo nowych się nie kształci i już ich nie będzie. Śląsk również bardzo się zmienił i wielu z fachowców znajdzie bez problemu prace w innych sektorach gospodarki. Niestety, istnienie monokulturowych spółek świadczących usługi jedynie dla górnictwa się kończy. Dla nas, ludzi górnictwa, jest to smutna rzeczywistość, ale jedyna prawdziwa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Odpady zamiast węgla. NFOŚiGW wskazuje na potencjał spalarni w transformacji ciepłownictwa

Instalacje termicznego przekształcania odpadów powinny rozwijać się w Polsce do łącznej przepustowości około 4 mln ton rocznie – ocenił zastępca prezesa NFOŚiGW Paweł Augustyn. Według Funduszu mogłoby to ograniczyć zużycie węgla o blisko 2 mln ton i wesprzeć dekarbonizację ciepłownictwa.

PLK zakończyły testy łączności GSM-R na CMK. Droga do 250 km/h coraz bliżej

PKP Polskie Linie Kolejowe zakończyły testy cyfrowej łączności GSM-R na Centralnej Magistrali Kolejowej - podała spółka. Łączność ta umożliwia stosowanie systemu bezpieczeństwa ETCS (systemu zarządzania ruchem pociągów) poziomu 2. Celem jest zwiększenie prędkości eksploatacyjnej na CMK do 250 km/h.

Znamy najlepszą przestrzeń publiczną województwa śląskiego

Przystań żeglarska przy jeziorze Paprocany w Tychach zdobyła I Nagrodę Marszałka Województwa Śląskiego w XXVII edycji konkursu „Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego”. Nagrody wręczono 23 października w Muzeum Śląskim w Katowicach.

PKP Cargo nie zawnioskuje do KNF o emisję akcji, która miała podwyższyć kapitał zakładowy

PKP Cargo odstąpiło od złożenia do KNF wniosku o zatwierdzenie emisji akcji serii N, która miała podwyższyć kapitał zakładowy spółki - podało w piątek PKP Cargo. W ocenie zarządcy masy sanacyjnej złożenie prospektu opartego na założeniach, które są obecnie analizowane, nie byłoby uzasadnione.