Naszo dziołcha
fot: Jarosław Galusek/ARC
- Podczas jednej ze Szkół Eksploatacji Podziemnej, odbywających się jeszcze w hotelu Orle Gniazdo w Szczyrku, redakcję reprezentował Jacek Srokowski. Jacek był bardzo zadowolony z przydzielonego mu dwuosobowego pokoju, dopóki wychodząc spod prysznica, nie zauważył w łazience damskich kosmetyków. Recepcja oczywiście natychmiast naprawiła swój błąd. Podobno - wspomina Anna Zych
fot: Jarosław Galusek/ARC
Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle? Bywa, że ta zasada sprawdza się w redakcji TG. Swój upór odziedziczyłam po dziadku, który po niepowodzeniach przy budowie warszawskiego metra w latach 50. ściągnął na Śląsk i uczestniczył m.in. w głębieniu Halemby Głębokiej. Dziadek - nadsztygar pewnie byłby dumny, że wnuczka dosłużyła się stopnia dyrektora górniczego. Przez lata moich związków z TG - a z przerwami to już 16 lat - najbardziej ucieszyła mnie sytuacja, gdy stojąc w grupie górników, usłyszałam "Nie mówcie nic teraz, bo dziennikarze idą". Na moją nieśmiałą uwagę, że cały czas przecież stoję tuż obok nich, odpowiedzieli "E, tyś jest naszo dziołcha".
ANNA ZYCH
publicystka