Kowalscy zapłacą za prąd o 150 zł więcej w skali roku

fot: Andrzej Bęben/ARC

Zgodnie z europejskimi dyrektywami w ciągu kilku lat większość tradycyjnych liczników prądu powinna zostać zastąpiona tzw. inteligentnymi - urządzeniami o wielu funkcjach, ale przede wszystkim zdolnymi samodzielnie przekazywać dystrybutorowi energii (OSD) informacje o zużyciu energii przez klienta

fot: Andrzej Bęben/ARC

Niekorzystna dla Polski data utworzenia rezerwy stabilizacyjnej, która ma wywindować ceny pozwoleń na emisję CO2, jest nie do zmiany, ale ostatecznie skutki dla naszego kraju nie będą złe - przekonują rozmówcy PAP w Brukseli.

Negocjatorzy państw członkowskich oraz Parlamentu Europejskiego porozumieli się we wtorek (5 maja) w sprawie utworzenia rezerwy stabilizacyjnej dla unijnego rynku pozwoleń na emisję CO2. Wypracowany przez nich kompromis przewiduje, że rezerwa będzie działała od 1 stycznia 2019 r. Polska chciała, by start tego nowego mechanizmu został ustalony na 2021 r., jak proponowała Komisja Europejska.

Polscy dyplomaci długo toczyli bój o to, by rezerwa w ogóle nie powstała lub powstała jak najpóźniej. Polsce udało się zbudować w Radzie UE mniejszość blokującą decyzję w tej sprawie. Jak powiedział PAP w Brukseli jeden z polskich dyplomatów, tydzień temu z naszego obozu wykruszyli się jednak Czesi, co otworzyło możliwość przepchnięcia niekorzystnych dla nas przepisów.

Choć wtorkowy kompromis musi być jeszcze zatwierdzony przez państwa członkowskie i Parlament Europejski, praktycznie nie ma szans na korzystne dla naszego kraju zmiany. Zatwierdzenie kompromisu przez ministrów, które ma być tylko formalnością, zaplanowano na czerwiec.

Przewodniczący komisji ds. przemysłu, badań i energii PE Jerzy Buzek powiedział PAP i Polskiemu Radiu, że nie ma już wielkiej nadziei na jakiekolwiek zmiany w tej sprawie w europarlamencie.

- W tym przypadku nie jestem optymistą - przyznał.

Rozmówca PAP z polskich kręgów dyplomatycznych w Brukseli przekonuje jednak, że wbudowany w porozumienie o rezerwie mechanizm kompensacyjny dla biedniejszych krajów praktycznie zniweluje koszty jej utworzenia o dwa lata wcześniej, niż chciała Polska.

Kompromis zawarty przez przedstawicieli państw UE oraz PE przewiduje, że do końca 2025 r. z rezerwy zostanie wyłączonych 10 proc. uprawnień. Ta tzw. koperta solidarnościowa ma być przeznaczona do podziału pomiędzy najbiedniejsze kraje unijne (z PKB niższym niż 90 proc. średniej unijnej). Ile przypadnie Polsce - nie wiadomo.

Wśród analityków rynkowych pojawiły się opinie, że od utworzenia rezerwy (2019 r.) cena pozwolenia na emisję przekroczy 20 euro za tonę, czyli będzie trzy razy wyższa niż obecnie.

Działający w Brukseli Polski Komitet Energii Elektrycznej ocenił w środę (6 maja), że podniesienie ceny pozwoleń o 1 euro za tonę będzie się w naszym kraju przekładało się na wyższą cenę energii elektrycznej o 1 euro za megawatogodzinę.

Zgodnie z danymi GUS z 2012 r. czteroosobowa rodzina zużywała około 3200 kWh rocznie. Przy założeniu, że ceny pozwoleń faktycznie wzrosłyby do 20 euro, rachunki za energię elektryczną dla przeciętnych Kowalskich mogłyby być wyższe o prawie 150 zł w skali roku. W tej chwili trudno jednak przewidzieć, czy rynek faktycznie zachowa się tak, jak prognozują niektórzy analitycy. Przykładem może być nauczka, jaką dostali eksperci KE, którzy przy wprowadzaniu systemu handlu emisjami prognozowali ceny na poziomie 50 euro za tonę, czyli 7 razy więcej niż obecnie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?

Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie. 

Kolejny raz radośnie ogłaszamy odpływ wykwalifikowanych kadr z kopalń

Kiedy ponad dwa tygodnie temu usłyszałem z ust jednego z kandydatów na przyszłego premiera, że on nigdzie nie zamierza uciekać, więc żaden plecak ewakuacyjny nie jest mu potrzebny, to miałem ochotę się pomodlić. Tak, pomodlić się o zdrowie dla tego człowieka, bo o rozum to już chyba za późno… 

Maksymalna głębokość szybów osiąga obecnie w Polsce 1250 m?

Czy kraje zachodnie, ograniczające wydobycie węgla, będą potrzebować tego surowca importowanego z Polski? Ile wynosi maksymalna głębokość szybów w Polsce? I jakie wyniki miała Gliwicka Spółka Węglowa? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 10 października 1996 roku.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 84 - Bartłomiej Benisz | Prezes firmy Arbena o inwestycji dla ZG Janina

Bartłomiej Benisz, prezes firmy Arbena, był gościem studia netTG.pl na Kongresie Nowej Mobilności. W rozmowie o inwestycji przy kopalni Janina, drodze firmy od zaplecza górniczego do rolnictwa i przemysłu oraz o planach eksportowych.