Integracja na rowerze

fot: Kajetan Berezowski

fot: Kajetan Berezowski

Jazda na rowerze to samo zdrowie. Przekonał się o tym ks. Rafał Wyleżoł, proboszcz Bazyliki Matki Bożej Pokornej w Rudach. Kiedy przed laty pracował w Zabrzu, często wsiadał na swojego bicykla i jeździł po mieście.
- Kiedyś pomyślałem sobie, że przecież nie samą piłka nożną Zabrze żyje. Jakby tak zabrać się za popularyzowanie sportu rowerowego, to pewnie pojawiłoby się jakieś zainteresowanie - pomyślałem i zacząłem działać - wspomina duszpasterz.
Najliczniej odpowiedziało środowisko młodzieżowe wraz ze swoimi rodzinami. I w taki oto sposób miasto stało się gospodarzem Zabrzańskich Szosowych Wyścigów Rowerowych Niezrzeszonych.
Pomysł podchwycili w zabrzańskim magistracie. Postanowiono, że ten wyścig będzie odbywał się raz do roku. Rywalizacja zaczynać się będzie w Biskupicach, a kończyć na zabrzańskiej Zantce.
- Obecnie organizujemy wyścig w 12 kategoriach. Do zeszłorocznych zawodów zgłosiły się 233 osoby mimo bardzo niekorzystnej pogody - wylicza Katarzyna Kłysik, dyrektor Wyścigów Rowerowych w Zabrzu, nauczyciel religii z Gliwic.
Nikt nie wraca z zawodów do domu bez nagrody lub pamiątki. Sponsorem jest jak zwykle JSW KOKS. Wchodząca w jego skład Koksownia Jadwiga z Biskupic to miejsce pracy kilku pokoleń niejednej zabrzańskiej rodziny.
- Trudno nie wspierać takiej wspaniałej familijnej imprezy - przyznaje Marek Filas, kierujący Biurem Komunikacji JSW KOKS.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.