Górnicy ze Śląska jadą na protest do Warszawy: Pójdziemy do polityków z jasnym przekazem
fot: TVP
Załoga MZK nie chce zaakceptować powołanego w ubiegłym tygodniu na stanowisko prezesa Łukasza Niedźwieckiego, który przez ostatnie trzy lata był zastępcą prezydenta Bydgoszczy
fot: TVP
Około 500 górników z różnych części naszego regionu wyjechało w czwartek rano, 28 sierpnia, na protest do Warszawy. Związkowcy z WZZ „Sierpień 80” zapowiedzieli demonstrację już tydzień temu po wypowiedziach ministrów na temat górnictwa. - Ministrowie bezprecedensowo atakują górników. Nie możemy pozwolić na to, by wprowadzali opinię społeczną w błąd - tłumaczyli.
Górnicy zapowiedzieli demonstrację pod biurem poselskim Polski 2050 przy ul. Konopnickiej w Warszawie o godz. 12. Tam będą się gromadzić.
Jak podała Komisja Krajowa WZZ „Sierpień 80” utrudnienia w ruchu spodziewane są w kilku punktach Warszawy, szczególnie przy ul. Wiejskiej i Domaniewskiej.
Przypomnijmy. W ubiegłym tygodniu miał miejsce protest górników i hutników w Katowicach. Jak tłumaczyli protestujący związkowcy powodem była wypowiedź ministra energii, Miłosza Motyki, który w wywiadzie z Jakubem Wiechem zapowiedział aktualizację podpisanej w 2021 roku umowy społecznej. - Słowa o rewizji umowy społecznej wzbudziły obawy o przyspieszenie likwidacji kopalń - mówili związkowcy.
Górnicy zapowiedzieli kolejną demonstrację w Jastrzębiu-Zdroju. Zmienili jednak zdanie po wypowiedzi Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej z Polski 2050, która zabrała głos w sprawie górnictwa. „Polskie górnictwo jest trwale nierentowne i jego utrzymanie wymaga znaczących dopłat z budżetu państwa. W 2025 roku dotacje dla górnictwa wyniosą 9 mld zł. To oznacza, że do każdej zatrudnionej w górnictwie osoby dopłacimy około 100 tys. zł” - napisała pani minister.
Wtedy związkowcy z Sierpnia 80 zapowiedzieli, że do kolejnej demonstracji dojdzie w Warszawie 28 sierpnia.