Wzrost cen energii elektrycznej, jaki miał miejsce w ciągu ostatnich sześciu lat, uderzył po kieszeni nie tylko prywatnych użytkowników, ale także korzystający z niej przemysł.
Według danych Agencji Rozwoju Energii w 2000 roku odbiorcy końcowi płacili za 1 MWh energii elektrycznej 199,50 zł, po sześciu latach cena wzrosła do 281,50 zł. W podanej kwocie cena energii w 2000 roku wyniosła 125,10 zł, natomiast opłata przesyłowa to 69,80 zł. W 2006 roku opłata za energię elektryczną wzrosła do 136,80 zł, a więc zaledwie o 9,4 proc., natomiast opłata przesyłowa wynosiła aż 144,70 zł. To aż o 107,3 proc. więcej niż sześć lat wcześniej.
Żeby jednak rzetelnie prześledzić, jak w poszczególnych latach rosły ceny poszczególnych elementów składających się na cenę płaconą za 1 MWh energii elektrycznej przez odbiorcę końcowego, należy wziąć pod uwagę wskaźnik inflacji. Okazuje się, że przeliczając powyższe dane na ceny z roku 2006, opłata przesyłowa wzrosła w ciągu sześciu lat o prawie 80 proc..
Skoro więc podczas sprzedaży energii elektrycznej coraz więcej zarabia się na jej przesyłaniu, producenci dostarczanych energetyce miałów węgla energetycznego oraz wysokometanowego gazu ziemnego winni korzystać na wzroście cen. Jest jednak inaczej. Według danych PGNiG cena gazu ziemnego za jeden GJ wytworzonej energii, w cenach z 2006 roku, wzrosła w ciągu sześciu lat o 65 proc.. Powodów do radości nie mają natomiast producenci węgla. Chociaż cena za tonę miałów węgla energetycznego wzrosła o 17 proc., to biorąc pod uwagę cenę za 1 GJ wytworzonej energii i uwzględniając inflację, okazuje się, że w 2006 roku zarobili o 0,2 proc. mniej niż sześć lat wcześniej.
Ryszard Nodzyński, wieloletni ekspert ds. rozwoju energetyki, twierdzi, że relacje cenowe pomiędzy górnictwem a energetyką to bardzo skomplikowana sprawa.
- Nie ma bezpośredniego przełożenia pomiędzy ceną płaconą przez odbiorcę energii a ceną węgla. Cena węgla jest relacjonowana w stosunku do ceny energii elektrycznej wytwarzanej przez elektrownię, która musi mieć zysk i zmieścić się w kosztach. Chociaż więc zyski podmiotów zajmujących się przesyłem i dystrybucją energii rosną, nie ma korelacji pomiędzy ceną płaconą za węgiel przez energetykę, a ceną za energię płaconą przez odbiorcę końcowego. Jeśli cena, jaką uzyskują za swój produkt elektrownie, byłaby wyższa, więcej mogłyby płacić za węgiel – wyjaśnia.