8 procent Polaków może być zagrożonych ubóstwem energetycznym

fot: Krystian Krawczyk

Znowelizowana ustawa prądowa może zostać wykorzystana przez oszustów

fot: Krystian Krawczyk

Około 8 proc. Polaków może być zagrożonych ubóstwem energetycznym - wskazał w środę w Sejmie wiceminister klimatu Miłosz Motyka. Według PiS projekt ws. ograniczenia cen energii skutkować będzie znacznymi podwyżkami. Zdaniem KO nowe przepisy zabezpieczą ceny na akceptowalnym poziomie.

W środę w Sejmie odbyła się debata towarzysząca drugiemu czytaniu projektu ustawy o czasowym ograniczeniu cen za energię elektryczną, gaz ziemny i ciepło systemowe oraz o bonie energetycznym. Główny cel zmian to ograniczenie wzrostu cen energii po 1 lipca, kiedy wygasną dotychczasowe osłony. W związku ze złożeniem kolejnych poprawek projekt został odesłany z powrotem do sejmowych komisji.

Wiceminister klimatu i środowiska Miłosz Motyka wskazał podczas debaty, że zgodnie z szacunkami około 8 proc. Polaków może być zagrożonych zjawiskiem tzw. ubóstwa energetycznego i to do nich ma być skierowany bon energetyczny. Dodał, że oznacza to, iż pomoc może dotrzeć do 3,5 mln osób, czyli ponad 20 proc. gospodarstw domowych.

Motyka dodał, że projekt ustawy to jednorazowa pomoc, by zasypać dziurę, którą zrobił PiS. Pomoc w ramach projektowanych rozwiązań - jak wskazał - trafi też do samorządów, czy sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Część przedstawicieli koalicji rządowej przekonywało podczas debaty, że projekt to efekt braku działań ze strony poprzedników, czyli PiS, którzy nie inwestowali m.in. w odnawialne źródła energii, by ograniczyć ceny. Wskazywano, że to za rządów PiS ceny energii znacznie wzrosły.

Tomasz Nowak (KO) wyjaśnił, że projektowana ustawa ma zabezpieczyć ceny energii na akceptowalnym poziomie. Sprawozdawca komisji Rafał Komarewicz (Polska 2050 - Trzecia Droga) przyznał, że oczekiwania społeczne co do wysokości pomocy są większe, ale zaproponowane rozwiązanie, to efekt złego stanu finansów publicznych zastanych po poprzednikach.

Poseł Waldemar Buda (PiS) przekonywał, że projektowana ustawa, to ustawa o podwyżkach, która będzie skutkować znacznym wzrostem cen na rachunkach za prąd, gaz i ciepło. Przekonywał, że należałoby utrzymać dotychczasowe wsparcie dla odbiorców. Poseł poinformował, że zbierane są podpisy pod obywatelskim projektem, który miałby wymusić na obecnej koalicji rządzącej wycofanie się z obecnego pomysłu. Będziemy gotowi z tym projektem w połowie czerwca - zapowiedział.

Posłanka Lewica Paulina Matysiak przekonywała, że rządowa propozycja ws. osłon powinna być poprawiona, a pomoc dla obywateli nie powinna być listkiem figowym. Apelowała o przyjęcie poprawek Lewicy, które skutkowałby m.in. zwiększeniem progu dochodowego uprawniającego do wsparcia.

Witold Tumanowicz z Konfederacji ocenił projekt jako prowizorkę do maskowania nieudolności. Podkreślał ponadto, że za Zielone Łady zapłacą zwykli obywatele.

Zgodnie z projektowaną ustawą bon energetyczny będzie stanowił jednorazowe świadczenie pieniężne przeznaczone dla gospodarstw domowych o niższych dochodach. Przewidziane będą dwa progi dochodowe: do 2500 zł dla gospodarstw jednoosobowych oraz do 1700 zł na osobę dla gospodarstw wieloosobowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej