Górnictwo: Zagłębie jak kretowisko

1375447883 02 zapadliskoumsos k2

fot: ARC/UM Sosnowiec

Historyczne szyby i szybiki oraz płytkie dawne wyrobiska sprzed ponad stu lat niekiedy dają o sobie znać zapadliskami na powierzchni (na zdj. przy placu zabaw w Sosnowcu)

fot: ARC/UM Sosnowiec

Co najmniej 20 tys. zł zapłaci Sosnowiec za zabezpieczenie krateru nad stuletnim szybem przy ul. Kalinowej, gdzie pod koniec czerwca br. nagle zapadł się trawnik z huśtawkami na placu zabaw.

- Takich pogórniczych pułapek mamy od tysiąca do półtora tysiąca! - alarmuje Rafał Łysy z Urzędu Miejskiego w Sosnowcu.

Cała Polska zamarła przed telewizorami na widok dziury głębokiej na 10 i szerokiej na kilkanaście metrów, która straszyła w sosnowieckiej Dańdówce. Na szczęście w niedzielę, 23 czerwca br., padał deszcz i na placu zabaw nie było dzieci. Jednak do akcji poszukiwawczo-ratunkowej trzeba było skierować niemal stu ludzi, straż miejską, policjantów, pogotowie ratunkowe i strażaków ze specjalnej grupy z Jastrzębia-Zdroju.

Podziemne niespodzianki
- Kilka razy przeszukali zapadlisko kamerą termowizyjną, wziernikową, geofonem. Zbudowali stanowisko na drabinie hydraulicznej, z którego ratownicy z psami tropiącymi czterokrotnie schodzili w dół, by upewnić się, że nie ma poszkodowanych pod zwałami ziemi - informował dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach. Nazajutrz w UM w Sosnowcu zebrał się sztab kryzysowy. W trzy dni gmina zasypała zapadlisko i wyrównała teren, ale dzieci do dziś nie dopuszcza się w jego pobliże, bo ich rodzice ciągle boją się podziemnych niespodzianek.

Geolodzy stwierdzili, że po stu latach przypomniał o sobie 60-metrowy podziemny szyb wentylacyjny z lat 1884-1894. Wykrot powstał po ulewach.

- W zależności od upałów i deszczu zmienia się poziom wód gruntowych i dochodzi do zapadania się ziemi - tłumaczył Włodzimierz Mosór z Wyższego Urzędu Górniczego.

Mnóstwo biedaszybów
Okazuje się, że ziemia pod Zagłębiem, gdzie górnictwo zaczęło rozwijać się w połowie XVIII wieku, przypomina kretowisko. Były specjalista górniczy nieczynnej kopalni Niwka-Modrzejów, dziś radny Sosnowca Zygmunt Witkowski mówi, że tylko w Sosnowcu, od Dańdówki, przez Dębową Górę, Ludmiłę, aż po dzielnicę Radocha, było przed wojną mnóstwo biedaszybów, w których praktycznie nie stawiano obudów. Witkowski szacuje, że dziura przy ul. Kalinowej to już szósty podobny wypadek w ciągu ostatnich lat. Jeszcze w latach 80. XX wieku nagle "wysechł" staw za cmentarzem komunalnym. W Będzinie głęboko zapadła się ziemia przy ul. Krakowskiej. 20 m ma dziura obok osiedla mieszkaniowego w nieodległym Jaworznie, gdzie spektakularne były też zapadliska przy ul. Czarnej. Podczas wycieczki do lasu w Zagórzu obok ul. Braci Mieroszewskich trzeba stąpać ostrożnie, by nie wpaść do zapomnianych, na wpół zasypanych sztolni. W Ostrowach Górniczych budowa nowoczesnego azylu dla zwierząt spełzła na niczym, gdy potwierdziły się ostrzeżenia okolicznych mieszkańców, że całe pole poprzetykane jest dzikimi upadowymi biedaszybów sprzed wojny. Niedaleko grozę budzi nieczynny szyb Stara Dorota, do którego - jak twierdzą świadkowie - w 1945 r. milicjanci wrzucili ciała zamordowanej przez siebie rodziny górniczej. Do dziś z głębokiej jamy nie wydobyto zwłok.

Wybrakowana dokumentacja
Na forach internetowych Zagłębia zaroiło się od skanów starych map obszarów górniczych. Mieszkańcy ostrzegają, że m.in. w Środuli i Milowicach na szybach i szybikach podobnych do tego przy ul. Kalinowej wybudowano nowe centra handlowe.

Rafał Łysy z UM w Sosnowcu uspokaja, że bezpieczeństwo zależy od tego, czy podziemne wyrobiska odpowiednio zabezpieczano po likwidacji. Sęk w tym, że w byłym zaborze rosyjskim dokumentacja ponadstuletnich kopalń bywa wybrakowana, a dzikich biedaszybów, z których słynęły całe dzielnice miast, w ogóle nie opisywano.

Na zabezpieczenie placu zabaw przy ul. Kalinowej miasto wyda przynajmniej 20 tys. zł, zleciło też szczegółową ekspertyzę geologiczną terenu. Szyb-sprawca zapadliska należał do poprzedniczki kopalni Niwka-Modrzejów, której także nie ma, więc zgodnie z polskim prawem odpowiedzialność za szkody górnicze powinien przejąć Skarb Państwa.

- Mamy więc nadzieję, że jego reprezentant - katowicki Okręgowy Urząd Górniczy - zwróci miastu poniesione nakłady i nie będzie z tym problemu - mówi Łysy.

- Oczywiście, że będzie problem. Miasto musi niestety dochodzić swoich roszczeń w sądzie - tłumaczy Jolanta Talarczyk, rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego. Trzeba bowiem upewnić się, że faktycznie żaden z działających przedsiębiorców górniczych nie jest tzw. następcą prawnym kopalni sprzed lat. Właśnie w Zagłębiu sądy uwolniły niedawno w ten sposób Skarb Państwa od roszczeń za szkody górnicze o wartości 3 i 6 mln zł. Jednocześnie w budżecie nadzoru górniczego państwo nie przewidziało jakichkolwiek kwot na pokrywanie podobnych zobowiązań za kopalnie z przełomu wieków.

Inwentaryzacja szybów i szybików
WUG ma świadomość problemu "wyrobisk niczyich".

- Prędzej czy później państwo będzie zmuszone go rozwiązać. Sama likwidacja kopalń wcale nie kończy skutków eksploatacji podziemnej, które - jak widać - ujawniają się nawet po bardzo wielu latach - tłumaczy Talarczyk.

Z myślą o szczególnych kłopotach Zagłębia Dąbrowskiego (gdzie pozostał już tylko jeden zakład górniczy - Kazimierz-Juliusz) za pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej WUG zlecił po przetargu inwentaryzację szybów i szybików zlikwidowanych tam kopalń, których przez 200 lat nazbierało się ok. 1500. Samorządy dostaną raport we wrześniu 2014 r. Pomoże to sporządzać plany zagospodarowania przestrzennego, a inwestorom ułatwi takie projektowanie budynków lub dróg, by nie zapadły się pod ziemię.

- Mamy wiele pozytywnych przykładów rekultywacji terenów po zakończeniu eksploatacji górniczej, ale niestety zdarzają się także niemiłe jej pamiątki - ocenia Piotr Litwa, prezes WUG, i dodaje, że podobne remanenty trzeba zrobić wszędzie, gdzie kiedykolwiek działały kopalnie. - Przyszłe pokolenia powinny wiedzieć o wszystkich tajemnicach, które skrywa ziemia - stwierdza szef WUG.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.