Górnictwo: Famur podsumował rok

fot: Maciej Dorosiński

Famur ma już na swoim koncie doświadczenia związane z rynkiem tureckim. Dotychczas współpracował z takimi podmiotami jak Demir Export Fernas i Hattat Group.

fot: Maciej Dorosiński

- Na zakończenie 2015 roku Grupa Famur osiągnęła skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 801 mln zł (co oznacza wzrost o 13 proc. w porównaniu z rokiem 2014). Zysk netto Grupy wyniósł 50,7 mln zł, a EBITDA 183,0 mln zł - informuje spółka w komunikacie przesłanym do portalu górniczego nettg.pl.

Grupa podkreśla, że "osiągnęła istotny wzrost przychodów w segmencie Surface, obejmującym górnictwo odkrywkowe, usługi dla górnictwa oraz produkcję maszyn i urządzeń dla energetyki oraz nieznaczny spadek przychodów w Segmencie Underground, na który składają się produkty wchodzące w skład kompleksów ścianowych, kompleksów chodnikowych oraz systemy transportowe".

- W ramach Segmentu Underground spółki Grupy Famur w IV kwartale minionego roku realizowały zlecenia m.in. dla kopalni PGE - Turów i Bełchatów oraz Tauron Wydobycie SA - Zakładu Górniczego Janina.

- W skali całego 2015 roku ten segment maszyn i usług dla górnictwa podziemnego wygenerował 638,9 mln zł przychodów ze sprzedaży Grupy - napisano.

- Osiągnięte w minionym, trudnym dla krajowego oraz światowego górnictwa, roku wyniki są efektem świadomej i restrykcyjnej polityki finansowej prowadzonej przez Grupę Famur. Systematyczna analiza czynników mogących zagrozić naszej stabilności finansowej, pozwala antycypować ryzyko i reagować na nie, m.in. poprzez bieżące zawiązywanie rezerw i tworzenie odpisów - stwierdza Mirosław Bendzera, prezes zarządu Grupy FAMUR.

Jak zaznacza spółka, w strukturze przychodów Grupy stale zwiększa się udział przychodów ze sprzedaży eksportowej.

- Za dwanaście miesięcy 2015 roku transakcje zagraniczne pozwoliły osiągnąć poziom przychodów rzędu 216,7 mln zł, co stanowi 27 proc., przychodów ze sprzedaży ogółem. Wzrost udziału eksportu w stosunku do 2014 roku wyniósł 19,3 proc. - czytamy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej