Górnictwo: będzie mniej deputatów?

fot: Andrzej Bęben/ARC

Praw do węgla na emeryturze nie dostaną już nowi górnicy...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Resort gospodarki daje zielone światło dla likwidacji deputatów. Będą trudne rozmowy ze związkowcami - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Węgiel emerycki drenuje budżety pogrążonych w tarapatach spółek węglowych. Emerytom przysługuje dożywotnio od 2,5 lub 3 ton węgla rocznie. Zamiast węgla można wziąć gotówkę. Jak wylicza resort gospodarki, roczny koszt tego przywileju to 355 mln zł.

W lutym Kompania Węglowa obcięła deputat dla byłych pracowników: każdy dostanie o tonę mniej.

- Ograniczenie tych świadczeń to ruch w dobrym kierunku - mówi Janusz Piechociński, minister gospodarki.

Resort chce, żeby teraz w spółkach węglowych z większościowym udziałem Skarbu Państwa też zaczęły się cięcia, które wymuszą poprawę konkurencyjności.

Na rezygnację z jednej tony w Kompanii związki zawodowe się zgodziły. Zaakceptowały też, by praw do węgla na emeryturze nie dostawali nowi górnicy. Ale w Kompanii porozumienie ze związkami, na mocy którego jest wypłacany deputat, wygasa z końcem 2015 r. i teraz gra toczy się oto, by od 2016 r. z przywilejów zrezygnować w całości.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.