Górnictwo: akcja, która przeszła od historii

fot: KHW

Wstrząs, który miał miejsce 18 kwietnia w ruchu Śląsk kopalni Wujek był najsilniejszym w historii polskiego górnictwa węgla kamiennego

fot: KHW

Pięć lat temu w ruchu Śląsk kopalni Wujek-Śląsk, należącej wówczas do Katowickiego Holdingu Węglowego, prowadzono akcję ratowniczą. Nikt wówczas nie przypuszczał, że będzie ona najdłuższą akcją w powojennej historii polskiego górnictwa. Trwała ona 67 dni. Ratownicy próbowali wszelkimi sposobami dotrzeć do dwóch górników, którzy zostali uwięzieni pod ziemią po potężnym wstrząsie. Niestety nie było im dane dotrzeć do żywych.

Akcja rozpoczęła się po zaraz po wstrząsie, który miał miejsce 18 kwietnia 2015 r. o godz. 0.16. Jego energię oszacowano na 4 x 10^9 J. Żeby zobrazować jego potęgę można go porównać do wybuchu jednej tony trotylu pod ziemią. Należy dodać, że był on odczuwalny na terenie wielu miast województwa śląskiego.

- Pracuję już kilkanaście lat, ale pierwszy raz spotkałem się z takim silnym tąpnięciem. Natura mocno dała znać o sobie - stwierdził jeden z górników z rudzkiej kopalni, z którym rozmawiałem wczesnym rankiem, 18 kwietnia. 2015 r. 

W ocenie specjalistów wstrząs nastąpił w wyniku gwałtownego wyładowania energii skumulowanej w górotworze. Wstrząs uwięził pod ziemią dwóch górników - 36-letniego Marcina Szymańskiego i 44-letniego Lecha Szymczaka. Ich koledzy poszli na wyjazd, a oni zostali coś dokończyć w ścianie 7 w pokładzie 409 na poziomie 1050 m.

Ratownicy w pierwszych godzinach akcji próbowali ręcznie przebijać się przez wyrobiska prowadzące do ściany, które w wyniku tąpnięcia zostały mocno zaciśnięte. To nie dało efektu. Konieczne były szybkie i odważne decyzje, które - jak się potem - okazało sprawiły, że akcja w ruchu Śląsk zapisała się w historii polskiego górnictwa. Zespół ekspertów ustalił dwa warianty jej prowadzenia. Pierwszy zakładał wykorzystanie kombajnu, a drugi wykonanie odwiertu z powierzchni do poziomu 1050 m.

Determinacje ratowników i pozostałych osób zaangażowanych w akcje można było zauważyć już w momencie przygotowywania kombajnu do drążenia nowego wyrobiska. Zwykle montaż takiej maszyny trwa ok. tygodnia, w ruchu Śląsk uporano się z tym w przeciągu trzech dni. Kombajn torował drogę ratownikom, którzy mogli prowadzić odwierty do sąsiednich wyrobisk, aby sprawdzić ich stan po tąpnięciu. Ratownicy wycinali także łuki obudowy chodnikowej oraz usuwali pozostałości po instalacjach zniszczonych w czasie tąpnięcia. Wszystko to odbywało się w arcytrudnych warunkach. Poza wysoką temperaturą i wilgotnością ratownicy działali w pokładzie, który jest zaliczany do IV - najwyższej - kategorii zagrożenia metanowego oraz do III - również najwyższej kategorii zagrożenia tąpaniami. Właśnie ze względu na metan pracę trzeba było wykonać ręcznie. Wykorzystanie maszyn wiązało się bowiem z powstaniem iskry i zapłonem. Ratownicy, aby wyprzeć gaz z wyrobisk stosowali specjalną piankę rozprężającą oraz przewietrzali je. Gdy tylko atmosfera pozwalała, zastępy rozpoczynały penetrację. Tak wyglądała akcja prowadzona pod ziemią.

Determinacji nie brakowało także na powierzchni. Pięć dni po wstrząsie rozpoczęło się wykonywanie odwiertu, który miał sięgać poziomu 1050. Wiertnica stanęła przy ul. Śmiłowickiej w Katowicach-Panewnikach. Za idealne wyznaczenie punktu, w którym należy rozpocząć wiercenie odpowiadały służby mierniczo-geologiczne KHW. Szansa została wykorzystana w 100 proc. Z powierzchni trafiono idealnie w punkt, który założono. Wiertnica do tego miejsca dotarła 5 maja. Był to dzień wielkiej nadziei. Wszyscy liczyli, że za pomocą kamery opuszczonej ponad 1000 w głąb ziemi uda się nawiązać kontakt z zaginionymi. Niestety w polu jej widzenie górników nie było. Później za pomocą specjalnego zestawu składającego się z mikrofonu i głośnika nadawana komunikaty. Niestety nie było odzewu. Po siedmiu dniach ratownicy zakończyli działania przy odwiercie. Akcja przeniosła się już wyłącznie pod ziemię.

13 czerwca, w 57. dniu akcji, ratownicy blisko wejścia do ściany 7 odnaleźli aparat ucieczkowy oraz kurtkę roboczą. To były pierwsze ślady po zaginionych górnikach. 15 czerwca ok. godz. 18 odnaleziono kolejną kurtkę, a po blisko trzech godzinach ciała sztygara i ślusarza. Dokonał tego zastęp z kopalni Wujek. Niestety ciał nie można było do przetransportować od razu na powierzchnię. Dokonano tego tydzień później. W drodze z poziomu 1050 do nadszybia 36-letniemu Marcinowi Szymańskiemu i 44-letniemu Lechowi Szymczakowi towarzyszyli ratownicy, którzy ich odnaleźli. Dzień później, 23 czerwca, o godz. 6.44 formalnie zakończono najdłuższą akcje ratowniczą w powojennej historii polskiego górnictwa. Kosztowała ona 21 mln zł. Łącznie było w nią zaangażowanych ponad tysiąc osób, w tym 742 ratowników.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.