Giełda: Bogdanka pobiła rekord i pnie się do góry

fot: Maciej Dorosiński

Zarząd LW Bogdanka zaznaczył, że pozostałe umowy zawarte z Elektrownią Ostrołęka na dostawy węgla do istniejących bloków energetycznych są realizowane na bieżąco i bez żadnych zakłóceń

fot: Maciej Dorosiński

W tym tygodniu powody do zadowolenie mogą mieć wszyscy posiadacze akcji Lubelskiego Węgla Bogdanki. Walory górniczej spółki od poniedziałku (17 grudnia) regularnie podwyższają swoją cenę. W piątek (21 grudnia) kurs minimalny Bogdanki wynosi140,1 zł, a maksymalny 143 zł.

Dzięki ostatnim notowaniom spółka z Lubelszczyzny, która na giełdzie zadebiutowała w czerwcu 2009 r., pobiła swój dotychczasowy rekord kursu. Dotychczas najlepszy wynik walorów Bogdanki wynosił 135,7 zł. Tyle za akcję Lubelskiego Węgla trzeba było zapłacić 21 listopada br.

Warto zaznaczyć, że rekordowy wynik Bogdanka pobiła już na początku tego tygodnia. W poniedziałek za jedną akcję trzeba było zapłacić 136 zł. W kolejnych dniach kurs rósł osiągając 138 zł i 139,2 zł, aż w czwartek przekroczył poziom 140 zł.

Warto zaznaczyć, że spółka z Lubelszczyzny po trzech kwartałach tego roku wypracowała przychody w wysokości prawie 1,4 mld zł (ponad 60 proc. wyższe niż w tym samym okresie rok wcześniej).

Jej skonsolidowany zysk operacyjny wyniósł 338,5 mln (był wyższy o blisko 233 proc.), a zysk netto grupy sięgnął 276,9 mln zł (wzrost o blisko 215 proc.). Po trzech kwartałach 2012 roku Spółka przekroczyła już poziom wyników finansowych wypracowanych w całym 2011 roku.

Sprzedaż w okresie trzech kwartałów tego roku osiągnęła poziom 5,9 mln ton, czyli była o ponad 50 proc. wyższa od zanotowanej w tym samym okresie rok wcześniej. Zapasy węgla na dzień 30 września 2012 wyniosły 166,1 tys. ton, (to wzrost o 570,9 proc. wobec danych sprzed roku). Powyższy poziom zapasów odpowiada niespełna siedmiodniowemu wydobyciu węgla handlowego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej