Ekologia: półmetek największego programu w historii

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Już widać, że program przynosi wymierne korzyści - zaznacza Adam Liwochowski, zastępca prezesa WFOŚiGW w Katowicach

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko to największy w historii Unii Europejskiej program pomocowy, mający dostosować najważniejsze dziedziny życia gospodarczego i społecznego w Polsce do standardów unijnych.

- Opiekunem i promotorem programu jest Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach - stwierdził zastępca prezesa WFOŚiGW Adam Liwochowski, w piątek 7 grudnia w Katowicach, podczas konferencji podsumowującej wdrażanie programu na jego półmetku.

Zapowiedział też, że w poniedziałek (10 grudnia) Fundusz ma rozpocząć kolejną turę przyjmowania wniosków o dofinansowanie dla nowych projektów.

- Koszt inwestycji, zawartych przez WFOŚiGW w Katowicach, w latach 2009-2012, dofinansowanych z programu to ok. 600 milionów, z czego 400 to bezzwrotne dotacje unijne. Już widać, że program przynosi wymierne korzyści. Na koniec roku mamy wybudowane ponad 320 km sieci wodno-kanalizacyjnych, budujemy jedną oczyszczalnię ścieków, a kilka modernizujemy - zaznaczył Liwochowski.

Dane dotyczą w sumie 14 projektów z których 10 to projekty w ramach Priorytetu I Gospodarka wodno-ściekowa, i 4 w ramach Priorytetu II Gospodarka odpadami i ochrona powierzchni ziemi.

Na chwilę obecną, wydane zostało nieco ponad 52 proc. środków dostępnych w ramach programu. W przyszłym roku mają zakończyć się już niektóre inwestycje, jednak finalizacja większości z nich przewidziana jest na rok 2014.

Wśród licznych efektów, jakie przyniosło już wykorzystanie środków, z-ca prezesa WFOŚiGW wskazuje m.in. podłączenie do nowej lub zmodernizowanej sieci kanalizacji sanitarnej 35,9 tysięcy osób, wybudowanie 2 zakładów zagospodarowania odpadów i włączenie do systemu zagospodarowania odpadów ok. 650 tys. nowych osób.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej