Błąd był popełniony na samym początku

1386770086 wiszniow tarnoszyn 05

fot: PGNiG

Zgodnie z nowymi przepisami wprowadzone zostaną przetargi na udzielanie koncesji na poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż dla zakwalifikowanych podmiotów

fot: PGNiG

W 2011 r. amerykańska Energy Information Administration podała, że w Polsce jest 5,3 mln bln m sześc. gazu łupkowego. Sformułowanie, że gazu jest tyle, iż wystarczy go na 300 lat, dawało nadzieję, że wreszcie Polska stanie na nogi i uniezależni się od rosyjskiego gazu.

Kubeł zimnej wody na głowy optymistów wszelkiego rodzaju wylał Państwowy Instytut Geologiczny. 21 marca 2012 r. na konferencji prasowej prof. Jerzy Nawrocki, dyrektor PIG, przedstawił raport Instytutu o potencjalnych zasobach gazu i ropy w łupkach paleozoicznych. Społeczeństwo żyje nadzieją związaną z 5 bln m sześc. i gazowym eldorado, a tu słyszy, że za najbardziej prawdopodobne uznane zostały zasoby w wysokości od 346,1 mld m sześc. do 767,9 mld m sześc. Raport można traktować jako bilans otwarcia, ponieważ obejmuje analizę 39 otworów wiertniczych wykonanych w latach 1950-1990 - powiedział wówczas dyrektor Nawrocki i obiecał, że "w miarę napływu danych z nowych otworów obraz naszych zasobów będzie weryfikowany".

Plany ad acta
Stało się jasne, że plany, według których Polska miała stać się znaczącym eksporterem gazu zimnego (bo nim de facto jest tzw. gaz łupkowy), należy odłożyć ad acta.

W dwa lata później dyrektor PIG przyznał, że... - Wciąż tego nie wiemy, ile mamy tego gazu. Mamy świadomość, że informacje, które napływają do Instytutu z obszarów koncesyjnych, są skąpe. Dotyczą niewielkiej liczby otworów i po trzecie jeszcze mniejszej liczby otworów szczelinowanych. Ponadto te informacje są trudne do sprawdzenia, bo państwo polskie dotychczas nie ma narzędzia do takiej weryfikacji. Może wreszcie będzie miało w związku z nowelizacją Prawa geologicznego i górniczego, które daje służbie geologicznej urzędowy dostęp do danych z obszarów koncesyjnych. Dopiero mając możliwość weryfikacji danych podawanych przez koncesjonariuszy, będziemy mogli znacznie bardziej szczegółowo mówić o tym, w którym miejscu jesteśmy. A do tego ma dojść w 2015 r.

Sami na placu boju
Duże nadzieje wiązaliśmy z zagranicznymi, szczególnie amerykańskimi, firmami. Rzecz tylko w tym, że w latach 2012-2014 z poszukiwań gazu i ropy w skałach łupkowych (w USA większe pieniądze zarabia się na ropie łupkowej niż gazie łupkowym) zrezygnowało 46 zagranicznych koncernów, co siłą rzeczy doprowadziło do zmniejszenia liczby prowadzonych odwiertów.

Dlaczego różne exxony i chevrony powiedziały Polsce "żegnaj"? Eksperci uważają, że do kontynuowania poszukiwań zraziły ich bariery prawne oraz nadmierna biurokracja.

Nasze firmy
Jako że nasze spółki należą do Skarbu Państwa, to ograniczenia natury formalnoprawnej dotyczą ich w mniejszym stopniu niż pozostałych koncesjonariuszy, działających wyłącznie na zasadzie rynkowego ryzyka. Skoro właściciel każe szukać, to PGNiG oraz Orlen szukają. Jako że ani jeden, ani drugi nie są koncernami o zasięgu światowym, to nic dziwnego, że rocznie wykonują kilkanaście odwiertów (i jeszcze mniej operacji hydroszczelinowania, procesu niezbędnego dla wydobycia gazu tkwiącego w skałach łupkowych). Mogłoby być ich więcej, gdyby poszukiwania wsparto z kasy publicznej kwotą ok. 10 mld zł. Dzięki temu - uważają eksperci - można byłoby dokonać 200 odwiertów, "co znacznie posunęłoby cały projekt do przodu".

Ach te odwierty...
Przypomnijmy to, o czym nie zawsze chcemy pamiętać. Otóż by wydobyć rocznie 2 mld m sześc. gazu łupkowego (przy obecnym polskim zapotrzebowaniu na gaz wynoszącym ok. 16 mld m sześc.), trzeba byłoby wykonać (na rozpoznanych złożach) od 180 do 240 otworów. O tym, ile to kosztuje, lepiej nie wspominać. Żeby je wywiercić, trzeba byłoby mieć do dyspozycji od 45 do 60 mobilnych wiertni. Tymczasem w całej Europie jest ich 80, z czego 20 w Polsce. W USA mają 1,7 tys. sztuk. Niestety, głosy ekspertów uważających, że wydobycie gaz łupkowego w Polsce powinno ruszyć ok. 2030 r., są niezauważane. Nic dziwnego, lepiej miało być już teraz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tak Bełchatów świętował Dzień Energetyka

Wyrazy uznania od władz państwowych, ważne deklaracje dotyczące sektora oraz wyróżnienia dla kilkudziesięciu zasłużonych pracowników. Za nami tegoroczne obchody Dnia Energetyka w spółce PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Wydarzenie stało się okazją do podkreślenia kluczowej roli, jaką pracownicy elektrowni odgrywają w codziennym zapewnianiu stabilności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego i w trudnych czasach związanych z wojną za wschodnią granicą.

Na Wall Street przewaga wzrostów po najnowszym raporcie o inflacji

Środowa sesja na Wall Street zakończyła się przewagą wzrostów wśród głównych indeksów. W centrum uwagi były najnowsze, umiarkowane dane o inflacji w USA, a także zyskujące na wartości akcje spółek związanych ze sztuczną inteligencją.

17 tys. zł zarobków górników w czerwcu? Markowski: Powściągnijmy emocje. To efekt statystyki

Jak to możliwe, że czerwcowe dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazały przeciętne wynagrodzenie w górnictwie na poziomie 17,4 tys. złotych brutto? Wyjaśniamy.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 49 - Jarosław Wieszołek, prezes SRK: Ile terenów po kopalniach przekazano gminom?

Rozmawiamy o tym, jak SRK przekazuje samorządom tereny po kopalniach pod inwestycje publiczne, a przedsiębiorcom udostępnia kolejne działki, i co dzieje się z hałdami będącymi od lat problemem dla mieszkańców.Z prezesem Spółki Restrukturyzacji Kopalń Jarosławem Wieszołkiem rozmawiamy o przekazywaniu samorządom terenów po kopalniach, ofercie SRK dla biznesu i rekultywacji śląskich hałd.