Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

26.11 PLN (-3.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

320.35 PLN (-5.50%)

ORLEN S.A.

143.34 PLN (-1.23%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.28 PLN (-0.96%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.30 PLN (-0.19%)

Enea S.A.

20.16 PLN (-0.49%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

21.40 PLN (+0.47%)

Złoto

4 505.45 USD (-1.49%)

Srebro

74.69 USD (-4.35%)

Ropa naftowa

110.70 USD (+1.49%)

Gaz ziemny

3.09 USD (+2.22%)

Miedź

6.19 USD (-2.26%)

Węgiel kamienny

118.45 USD (+0.98%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

26.11 PLN (-3.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

320.35 PLN (-5.50%)

ORLEN S.A.

143.34 PLN (-1.23%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.28 PLN (-0.96%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.30 PLN (-0.19%)

Enea S.A.

20.16 PLN (-0.49%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

21.40 PLN (+0.47%)

Złoto

4 505.45 USD (-1.49%)

Srebro

74.69 USD (-4.35%)

Ropa naftowa

110.70 USD (+1.49%)

Gaz ziemny

3.09 USD (+2.22%)

Miedź

6.19 USD (-2.26%)

Węgiel kamienny

118.45 USD (+0.98%)

Adam Maksymowicz: Wszystko na sprzedaż

W Sejmie RP trwają intensywne prace nad przyjęciem ustawy o prawie geologicznym i górniczym, które ma zastąpić ustawę z dnia 4 lutego 1994 roku. Aktualnie dyskutowany i rozważany jest problem własności naturalnych bogactw mineralnych, czyli naturalnych surowców, które znajdują się na naszym terytorium.

 

Nie uprzedzając suwerennego organu państwa w tej materii trzeba przyznać, że w projekcie z godną pochwały konsekwencją daje rządowi możliwość zawiadywania tym bogactwem narodowym stosownie do jego potrzeb i możliwości. Pod tym względem niewiele się zmienia w stosunku do starych przepisów, poza doprecyzowaniem niektórych procedur.

 

Po prostu suwerenny Sejm RP, korzystając ze swoich konstytucyjnych kompetencji, dysponowanie prawem własności naszych bogactw naturalnych oddaje w ręce równie suwerennego rządu RP reprezentowanego przez ministra Skarbu Państwa. Jak sama nazwa wskazuje jego zadaniem jest zapewnienie napływu środków finansowych do budżetu za pośrednictwem sprzedaży posiadanych walorów.

 

Obserwując sprawność w tym zakresie wspomnianego ministerstwa nabiera się wrażenia, że najbardziej podstwowym obowiązkiem resortu jest sprzedawanie tego, co jeszcze ma do swojej dyspozycji. Znane przedsięwzięcia w stosunku do hut, stoczni, zakładów i przedsiębiorstw, które wystawia na licytacje, należą niejako do zakresu rutynowych działań Ministerstwa Skarbu Państwa. Nic przeto nie stoi na przeszkodzie, aby - będąc właścicielem bogactw naturyalnych - zgodnie z obowiązującym prawem uczynił to samo, co z pozostałym ruchomym i nieruchomym majątkiem, jaki powierzono jego opiece. Minister Skarbu Państwa z tym się nie kryje i otwarcie mówi o zobowiązaniach prywatyzacyjnych, jakie w związku z surowcami naturalnymi zostały na niego nałożone.
 

Wola nieba

 

Powszechnie przyjęto, że rząd sobie nie radzi z powierzoną mu własnością i źle nią zarządza. Wieść niesie natomiast, że prywatny właściciel wyzbyty obciążeń i zobowiązań politycznych znacznie sprawniej i efektywniej wykorzysta były państwowy majątek. Jest to klasyczne i wyświechtane uzasadnienie dla wyprzedaży wszystkiego, co tylko rząd posiada.

 

Jak to jednak w praktyce bywa, chce się dobrze, a wychodzi źle. I tak też owe źle zarządzane państwowe elektrownie zaopatrujące naszą stolicę w prąd elektryczny zostały sprzedane równie złemu państwowemu właścicielowi, jakim jest szwedzki Vattenfall. Z taką lupą w dłoni można też na nowo odczytać znane powiedzenie francuskiego premiera o tym, że „Polacy mieli okazję siedzieć cicho”. Jest w tych słowach drugie dno, bo to akurat francuski państwowy właściciel kupił Telekomunikację Polską. Po prostu Skarb Państwa sprzedał "narodowego operatora" innemu państwu, bo jak słusznie przyznaje, sam nie potrafi swym majątkiem ani kierować, ani o niego zadbać.

 

Komu francuski premier zechce odsprzedać swój polski majątek, w tej chwili trudno to zgadnąć. Ale też nikt nie łamie sobie w Polsce głowy nad takimi pytaniami. Aż chciałoby się powtórzyć za Aleksandrem Fredro: „Wola nieba! Z nią się zawsze zgadzać trzeba”.
 

Konstytucja

 

Pominę w sprawie ustawy zasadniczej wulgarne określenie, którym posłużył się Pierwszy Marszałek Józef Piłsudski wyrażając się o tym najwyższej rangi dokumencie państwowym. Po prostu nie ma w konstytucji zastrzeżenia, że naszych bogactw naturalnych nie wolno sprzedawać obcym mocarstwom, sąsiadom i „przyjaciołom”.

Ostatnie ujmuję w cudzysłów, zbyt bowiem często przekonujemy się, że są to przysłowiowi "przyjaciele króliczka", używający sympatycznego żargonu i swojskich ksywek „Rychu”, „Zbychu”, „Miro” itp. Nie gorsząc się tym wszystkim trzeba powiedzieć, że co kraj, to obyczaj.

 

Mogłoby się wydawać, że ta swawola zostanie jednak zablokowana poprzez zmianę konstytucji, która aktualnie jest również rozważana w kręgach władzy. Jestem więcej niż pewien i idę o zakład, że wkrótce konstytucyjne obostrzenia uniemożliwią „prywatyzację” naszych bogactw naturalnych. Wszystko nawet zmierza do tego, że będą to najostrzejsze przepisy konstytucyjne pod tym względem we wszystkich państwach UE. Będzie to duże osiągniecie nie tylko legislacyjne, ale i cywilizacyjne!

 

Rzeczywistość jednak nie stoi w miejscu i wszystko wskazuje na to, że zanim przepisy konstytucyjne wejdą w życie, nie bardzo będą mogły znaleźć praktyczne zastosowanie, bo do tego czasu wszystkie złoża surowców zostaną już sprzedane. Zostanie tu powtórzony znany sukces z czasów sławnej Konstytucji 3 Maja, która była jak na owe czasy dokumentem doskonałym, tylko nie mogła znaleźć sobie praktycznego zastosowania, o co zainteresowani skutecznie się postarali.
 

Tak, czy owak...

 

Daleki jestem od powtarzania niesprawdzonych wiadomości, jakoby przepchnięcie w Sejmie RP dowolnej ustawy miało kosztować ok. 17,5 mln złotych, o czym rozmawiał znany producent filmowy Lew R. z redaktorem Adamem M. Jednakże wszystkim wiadomo, że z ustawami sejmowymi jest trochę tak, jak z „liberum veto”. Podobieństwo polega na tym, że ustawy mają zwyczaj również przechodzić jednym głosem... Ten jeden głos zdobywa się tradycyjnymi i znanymi z historii Polski metodami. Dlatego dzisiejsze najostrzejsze nawet zastrzeżenia ustawowe mogą być jutro albo nawet jeszcze tego samego dnia zmienione o  180 stopni. Wszak Sejm RP jest suwerenem i może w tej materii postępować tak, jak uzna to za stosowne.

 

Dzisiejsza bitwa o zapisy ustawowe w sprawach sprzedaży złóż surowców naturalnych jest tylko chwilowa i odzwierciedla aktualny układ polityczny w tej sprawie. Jutro układ może się zmienić i ujrzymy całkiem inne zapisy, wszak nic nie trwa wiecznie.

 

Jest jeszcze jedna sprawa, która wymaga wyjaśnienia. Otóż „stara” ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku jest co do zasady identyczna z propozycjami zawartymi w dyskutowanych właśnie zapisach projektu prawa geologicznego i górniczego. Rzeczą charakterystyczną, która świadczy o pozorowanej tylko dyskusji na ten temat, jest brak krytyki tych dawnych ustaleń legislacyjnych.

 

Co więcej, nowe zapisy prawne poddawane są krytyce, a to w jakiś sposób nobilituje (identyczne co do zasady) rozwiązania zawarte w starym prawie. Wydaje się, że cała dyskusja sejmowa jest pozorowana. Oczywiście opozycja musi bronić „starego” prawa. Rząd musi przepchnąć przez sejm „nowe” prawo. To, że jedno od drugiego różni się tylko innym układem tych samych słów w zdaniu czy paragrafie, jest tu najmniej istotne.

 

Najważniejsze, że wszyscy mają zajęcie i trwa demokratyczna debata. Każdy może w niej zabrać głos, który zostanie wysłuchany z uwagą. Wynik tej celebracji jest z góry przesądzony. Jak w znanym dowcipie z czasów PRL: przybyły z centrali towarzysz sekretarz brał udział w wyborach podległej mu organizacji partyjnej. Kiedy miejscowi dygnitarze referowali mu, kto ma szansę na wybór, powiedział: - Wy tu towarzysze bawicie się w demokrację, a ja wam powiadam, że tak czy owak będzie Nowak.
 

Atuty rządu

 

W sprawie ewentualnego pozbycia się praw do złóż surowców atuty rządu są nie do podważenia. Po pierwsze Polska jest jednym z najbogatszych europejskich krajów i ma pod dostatkiem wszelkich surowców jakich tylko dusza zapragnie. Tak duży majątek wymaga ogromnych nakładów na jego utrzymanie, rozpoznanie, konserwacje i wykorzystanie. Na to wszystko potrzebne są kolosalne pieniądze, których w państwowej kasie nie ma.

 

Po drugie ewentualna eksploatacja wymaga fachowych kadr, tradycji i wykształcenia. Jest ono w tej chwili akurat ograniczane, likwidowane i ma tendencje zamierające. Nikt nie jest zainteresowany przygotowaniem specjalistów do podjęcia się takich zadań w sposób odpowiedzialny. Natomiast specjaliści ci są poza naszymi granicami. Jeżeli garną się oni do tego, to trzeba im to oddać i jeszcze na tym dobrze zarobić. Unika się jednocześnie ryzyka niepowodzenia, które zawsze w przyrodniczych inwestycjach w mniejszym lub większym stopniu występuje. Niech zagranica ryzykuje, a my bierzmy tylko za to pieniądze.

 

Trzeba przyznać, że w koncepcji tej rząd znajduje powszechne poparcie społeczne. Jego wyrazem są na skalę krajową prowadzone protesty przeciwko zamiarom eksploatacji złóż węgla brunatnego. Pojawiające się w tym środowisku hasła, że naród polski nie chce swoich bogactw naturalnych, dają legitymację rządowi do pozbywania się uciążliwych uprawnień właścicielskich.

 

Prawo geologiczne i górnicze idzie właśnie w tym kierunku i daje rządowi możliwości wybrnięcia z trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł. Jest to inna sytuacja niż dawniej, ale jakby jednak po trochę znajoma.

 

Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy inwestycje zaczęły pożerać wszystko, co było na rynku, ówczesny premier Piotr Jaroszewicz miał na koniec swojego urzędowania powiedzieć, że nie zainwestujemy więcej, nawet gdyby odkryto w Polsce złoże złota.

 

I ta jego „złota” myśl jest nadal aktywnie i skutecznie wdrażana w życie. Co innego obcy! Oni przejąwszy nasze bogactwa narodowe, nich sobie robią z nimi, co tylko chcą. Byleby nas o to głowa nie bolała!


Felietony Adama Maksymowicza

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prezes PEJ: Chcemy podpisać kontrakt na budowę elektrowni jądrowej do końca roku

Polskie Elektrownie Jądrowe kontynuują negocjacje z konsorcjum amerykańskich firm Westinghouse i Bechtel w sprawie kontraktu na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej (tzw. umowy EPC). Zamiarem stron jest podpisanie umowy do końca roku - poinformował PAP prezes PEJ Marek Woszczyk.

Rozpoczęła się digitalizacja ruchu Bielszowice

Ruch Bielszowice w Rudzie Śląskiej to kolejna kopalnia (obok ruchu Wujek), w której Polska Grupa Górnicza rozpoczęła proces digitalizacji dziedzictwa górniczego.

PSE mają decyzję środowiskową dla stacji, do której popłynie prąd z elektrowni jądrowej

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gdańsku wydał decyzję środowiskową dla stacji elektroenergetycznej, do której będzie przyłączona elektrownia jądrowa - podały we wtorek Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE).

Zastosowania chromowania technicznego w różnych branżach

Chromowanie techniczne znajduje zastosowanie wszędzie tam, gdzie elementy pracują pod dużym obciążeniem i są narażone na zużycie. Jeśli zależy Ci na wydłużeniu czasu eksploatacji części, ograniczeniu przestojów i zmniejszeniu kosztów serwisowych, ta technologia daje konkretne możliwości, dlatego warto poznać jej zastosowania i zalety.