Nieudana próba ucieczki górnika

fot: Tomasz Rzeczycki

Górnośląscy górnicy na tle innych grup zawodowych stosunkowo często podejmowali w czasach PRL próby ucieczek za granicę

fot: Tomasz Rzeczycki

Uciekał przez wodę i gnojowicę, żeby zmylić puszczone za nim psy tropiące. Trzydziestopięcioletni rębacz z mysłowickiej Kopalni Węgla Kamiennego Wesoła przechytrzył czeskich pograniczników, którzy zrezygnowali z pościgu. Nie docenił jednak determinacji polskich Wojsk Ochrony Pogranicza.

Opisane zdarzenie miało miejsce 3 maja 1957 r. w rejonie Zawidowa - małego miasteczka, położonego 20 kilometrów od kopalni węgla brunatnego w Turoszowie. Leżący na Pogórzu Izerskim Zawidów bezpośrednio sąsiaduje z czeską wsią Habartice, od której oddzielony jest Kocim Potokiem.

Tego dnia o godz. 14.00 jeden z mieszkańców Zawidowa powiadomił zastępcę dowódcy 13 strażnicy Wojsk Ochrony Pogranicza, że w rejonie fabryki w Zawidowie widziany był osobnik przekraczający granicę z Polski do Czechosłowacji. W tamtym czasie każde takie zgłoszenie powodowało automatycznie natychmiastowe uruchomienia pościgu.

Na miejsce wysłana została grupa alarmowa WOP. Znaleźli oni w terenie tylko mało widoczne ślady. Powiadomili o tym stronę czechosłowacką i wspólnie z Czechami rozpoczęli pościg. Puszczono psy, ale nie podjęły one śladu, gdyż uciekinier przeszedł przez wodę i gnojownik, co zmyliło czworonogi. Przeszukano południowo-wschodni skraj miejscowości Habartice, lecz nie dało to rezultatu. Już po półtorej godziny władze czeskie zrezygnowały z bezpośredniego pościgu.

Ale rezygnować nie zamierzali polscy wopiści. Zwrócili się oni do Czechów z prośbą o zgodę na powtórne przeszukanie rejonu cmentarza. Hararticki cmentarz znajduje się na skraju miejscowości, niedaleko obecnej czeskiej drogi krajowej nr 13, przy kaplicy pw. Matki Bożej Królowej Świata.

Posunięcie to okazało się trafione. W czasie przeszukania rejonu cmentarza około godz. 18.00 kpt. Kłys zatrzymał ukrytego w krzakach uciekiniera. Okazał się nim liczący 35 lat mieszkaniec mysłowickiej dzielnicy Brzezinka, zatrudniony jako rębacz z kopalni Wesoła. Górnik przesiedział tam kilka godzin, licząc na to, że po zmroku będzie mógł kontynuować ucieczkę z kraju. Nie powiodło się to. Jeszcze tego samego dnia trafił do polskiego aresztu.

W dokumentacji pozostałej po byłej Łużyckiej Brygadzie Wojsk Ochrony Pogranicza znaleźć można sporo opisanych przypadków nieudanych prób ucieczek górników z górnośląskich kopalń. Najchętniej wybieranym rejonem do nielegalnego przekroczenia granicy był teren Karkonoszy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.