COVID-19 dotyka nie tylko kopalnie, ale też cały sektor gospodarki, w którym pracuje 400 tysięcy osób

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

– Trzeba sobie uświadomić, że problemów, które powstały w sektorze paliwowo-energetycznym, niewidzialna ręka rynku nie rozwiąże – akcentuje Janusz Olszowski, prezes GIPH

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Epidemia koronawirusa uderzyła w całą gospodarkę. Szczególnie mocny cios wymierzyła w polskie górnictwo, które jeszcze przed nastaniem COVID-19 borykało się z problemami. Mówiąc o sektorze wydobywczym, trzeba potraktować go całościowo, bo to nie tylko spółki wydobywcze, ale także firmy okołogórnicze. Dostarczają one kopalniom maszyny i urządzenia oraz świadczą usługi na ich rzecz. Także teraz znajdują się w ciężkiej sytuacji.

– Od lat tak jest, że sytuacja producentów węgla przekłada się na firmy działające w otoczeniu górnictwa. Tak też dzieje się w tej chwili. Dlatego, jeśli zostaną podjęte działania poprawiające sytuację spółek węglowych, to automatycznie poprawi się sytuacja firm z nimi kooperujących – mówi Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, który podpisał się pod listem przedstawicieli firm zaplecza górniczego, skierowanym na początku maja do premiera Mateusza Morawieckiego.

„Według szacunków samorządu gospodarczego, w sektorze zaplecza górniczego zatrudnionych jest łącznie ok. 400 tys. osób. Na tę liczbę składają się pracownicy zarówno z firm usługowych i serwisowych, producenci maszyn i urządzeń górniczych, ale także placówki naukowo-badawcze i projektowe o profilu górniczym. W samym tylko sektorze producentów maszyn górniczych w Polsce zarejestrowanych jest ok. 200 podmiotów. W dużych i średniej wielkości spółkach pracuje blisko 80 proc. zatrudnionych w tym sektorze. To ogromny rynek pracy, który dziś ze względu na pandemię znalazł się w centrum kryzysu, którego skali nigdy wcześniej nie odnotowano w realiach gospodarki światowej” – czytamy w liście skierowanym do szefa rządu. 

Sektor nie poradzi sobie w pojedynkę
„Przez ostatnie lata jesteśmy pod ciągłą presją polityki klimatycznej UE oraz zmieniających się uwarunkowań rynkowych i potrafimy się do nich dostosować, wspierając naszych klientów. Jednak obecny kryzys uderzył w nas bardzo poważnie i sprawił, że konieczne jest podjęcie działań, z którymi nasz sektor nie poradzi sobie w pojedynkę” – napisano w liście.

„Pogłębiające się problemy spółek górniczych, w tym naszego głównego partnera Polskiej Grupy Górniczej, oraz sytuacja związana z pandemią już teraz zmuszają nas do ograniczania lub wstrzymania produkcji oraz redukcji zatrudnienia” – wskazano w liście do premiera.

Zdaniem prezesa GIPH, dużą pomocą dla całej branży byłaby realizacja zapisów „Programu dla sektora górnictwa węgla kamiennego w Polsce”, który rząd przyjął 23 stycznia 2018 r.

– Ten program nie jest realizowany, a znajduje się tam bardzo wiele rozwiązań, które w mojej opinii mogłyby pomóc w sytuacji, w której znajduje się branża. Przede wszystkim należałoby przeanalizować i wdrożyć rozwiązania legislacyjne mające na celu zmniejszenie obciążeń publiczno-prawnych górnictwa, co wyraźnie w tym programie jest zapisane. Są to obciążenia bardzo restrykcyjne i od wielu lat krytykowane przez Górniczą Izbę Przemysłowo-Handlową, a w chwili obecnej nie widzę żadnego powodu, aby górnictwo nadal było zmuszane płacić miliardy złotych do budżetu państwa, państwowych funduszy, a nawet budżetów lokalnych. Realizacja tego punktu programu na pewno byłaby natychmiast odczuwalna przez cały sektor – ocenia prezes GIPH. Wymienia także inne rozwiązania znajdujące się w programie, jak choćby pomysł stworzenia Sektorowego Funduszu Stabilizacyjnego.

– W obecnej sytuacji byłby on dobrym instrumentem, ale niestety nie powstał. Przykład JSW, która stworzyła sobie sama taki fundusz i sięga do niego, najlepiej pokazuje, że to się sprawdziło – argumentuje prezes Olszowski. 

Uwolnić środki
W jego opinii branży w dobie koronawirusa mogłoby pomóc uwolnienie bardzo znaczących środków zgromadzonych w Funduszu Likwidacji Zakładów Górniczych.

– To są zamrożone środki, których nie wolno ruszyć. Obowiązek ich utrzymywania jest zapisany w ustawie Prawo geologiczne i górnicze. To mogą być pieniądze na kontach lub papiery wartościowe Skarbu Państwa. Aby je uwolnić, wystarczyłoby zmienić ustawę, co raczej nie powinno być trudne. Według mojego rozeznania to może być ok. 1,5 mld zł, do których górnictwo nie ma dostępu. To kolejny przykład, że nie trzeba nic wymyślać, ani brać pieniędzy od podatników. Wystarczy dać branży pieniądze, które sama zgromadziła – mówi szef Izby. 

Niewidzialna ręka rynku nie załatwi problemów
Dodaje, że można także przedłużyć terminy nieodpłatnego przekazywania na rzecz Spółki Restrukturyzacji Kopalń majątku niepotrzebnego spółkom węglowym.

– Takie rozwiązanie funkcjonowało przed epidemią i można po nie sięgnąć teraz – mówi prezes Olszowski.

Szef GIPH stwierdza także, że docierają do niego sygnały o tym, że mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa z zaplecza górniczego korzystają z zapisów tarczy antykryzysowej.

– Wiem, że te środki funkcjonują w górnictwie i to trzeba ocenić pozytywnie. To jest jednak kropla w morzu potrzeb. Górnictwo w tej sytuacji stara się przetrwać i tnie koszty. Musimy pamiętać o tym, że w spółkach węglowych ok. 50 proc. stanowią koszty stałe. W tej sytuacji należy docenić, że zastosowano precedensowe w górnictwie rozwiązanie dotyczące obniżenia wynagrodzeń. To pokazuje skalę problemu. Trzeba sobie uświadomić, że problemów, które powstały w sektorze paliwowo-energetycznym, niewidzialna ręka rynku nie rozwiąże. Najbardziej dla mnie bulwersujące jest to, że antywęglowa religia Unii Europejskiej wchodzi obecnie na wyższy poziom, a wprowadzanie zapisów Zielonego Ładu nabiera wręcz szaleńczego tempa. Może to brutalnie zabrzmi, ale epidemia, na której wszyscy są teraz maksymalnie skupieni, jest dobrym czasem np. dla Komisji Europejskiej na forsowanie takich rozwiązań. Musimy to mieć pod kontrolą, bo w przeciwnym razie pewnego dnia okaże się, że nie będzie już COVID-19, ale także zostanie wyeliminowany węgiel – stwierdza prezes Olszowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Co z głową „Żyrafy” z Tauron Parku Śląskiego? Zdemontowano ją już ponad trzy lata temu

Rzeźba „Żyrafa” z Tauron Parku Śląskiego straciła swoją głowę ponad trzy lata temu i do dziś jej nie odzyskała. Rzeźba nadal jest w remoncie i ciągle nie wiadomo kiedy głowa wróci na swoje miejsce, bo problemem jest… szyja. - Firma, która wykonuje tą inwestycję kwestionuje nawet własną ekspertyzę, która mówi o konieczności wymiany szyi – mówi w rozmowie z netTG.pl prezes Tauron Parku Śląskiego Paweł Bilangowski.

JSW przegrała walkę o zwrot składki solidarnościowej. Chodzi o 1,6 mld zł

Minister energii wydał decyzję o odmowie zwrotu nadpłaty z tytułu składki solidarnościowej dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Stwierdził, że wniosek jest niezasadny – podała JSW w komunikacie w piątek, 14 sierpnia 2026 r. Zarząd spółki zamierza skorzystać z przysługującego prawa do wniesienia środków ochrony prawnej.

Miłosz Motyka: Na stacjach nie zabraknie paliwa w związku ze wznowieniem pakietu CPN

Minister energii Miłosz Motyka zapewnił w piątek, że w związku ze wznowieniem części pakietu Ceny Paliwa Niżej, na polskich stacjach nie zabraknie paliwa. Dodał, że ze względu na dynamiczną sytuację na Bliskim Wschodzie nie da się obecnie określić, czy program zostanie wydłużony.

Rewolucja w polskim ciepłownictwie. Ponad 200 miliardów złotych i pożegnanie z węglem

Nowa Strategia Transformacji Ciepłownictwa do 2040 r. po raz pierwszy wyznacza kompleksowy kierunek rozwoju ciepłownictwa systemowego, tworząc ramy dla jego modernizacji, zwiększenia efektywności i wzmocnienia konkurencyjności. Do realizacji tych celów służą 32 konkretne działania wspierające transformację sektora.