Zachowanie górniczej tradycji jest jednym z najważniejszych zadań emerytów zrzeszonych w SITG

fot: ARC

Emeryci z koła Zagłębie, jak i czynni górnicy z koła Saturn są zgodni, że największym osiągnięciem było przygotowanie wystawy „Ostatnia Barbórka – historia górnictwa węglowego w Zagłębiu Dąbrowskim”

fot: ARC

Choć w Zagłębiu Dąbrowskim kopalń węgla już nie ma, to wciąż działa grupa ludzi, którzy próbują ocalić od zapomnienia górnicze dziedzictwo tego regionu. Wśród nich są nie tylko górniczy emeryci, ale również pracownicy należącego do Spółki Restrukturyzacji Kopalń Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń.

Leszek Skrzypiec swoją pierwszą dniówkę w kopalni Grodziec pamięta do dzisiaj.

- To był 1975 r. Idę do łaźni, dostałem kluczyk do swojego łańcuszka. Wchodzę i patrzę, a tam razem 400 ludzi jednakowo brudnych i jednakowo nagich. Wszyscy razem w kupie, równi, tak jak ich Pan Bóg stworzył. Nie ma drugiego takiego zawodu, który tak jednoczy ludzi, napędza i daje siłę – mówi Skrzypiec.

Na kopalni pracował do samego końca. Był świadkiem rekordów w wydobyciu, a potem powolnego upadku, podjęcia decyzji o jej zamknięciu i całkowitej likwidacji.

Bez górnictwa nie mógł żyć
W 2000 r., kiedy kopalnia Grodziec przestała istnieć, Skrzypiec odchodził z górnictwa jako zastępca dyrektora ds. restrukturyzacji i kierownik robót górniczych. Bez górnictwa nie mógł żyć, więc zaczął działać w Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Górnictwa. W Zagłębiu Dąbrowskim od 1946 r. funkcjonuje oddział Sosnowiec SITG. Skrzypiec jest jego wiceprezesem oraz prezesem koła terenowego Zagłębie, które skupia górniczych emerytów z kopalń Grodziec, Jowisz, Paryż i Sosnowiec.

- Zamknięcie zakładu to był trudny czas. Ludziom trudno było odłączyć się od kopalń. Zwłaszcza u nas w Grodźcu, gdzie załoga była bardzo młoda. Pracownicy mieli średnio ok. 40 lat. Zaczęli sobie układać życie zawodowe na nowo, ale tęsknota za kopalnią i kolegami została. Dlatego właśnie zaczęliśmy się spotykać w kole emeryckim SITG – zaznacza Skrzypiec.

Z każdym rokiem zmniejszała się jednak liczba kopalń i górniczych emerytów w zagłębiowskich miastach. Kiedy w 2015 r. podjęto decyzję o likwidacji ostatniej kopalni Kazimierz-Juliusz, wydawało się, że również górnicza tradycja odejdzie w niepamięć. Kryzys odczuli również działacze SITG. „23 września 2016 r. Oddział Sosnowiec osiągnął stan osobowy 72 członków. Pośród 18 oddziałów i około 14 tysięcy członków zrzeszonych w strukturach SITG całego kraju, Oddział Sosnowiec stał się jego mikroskopijną częścią! Czy uda się obronić przed samorozwiązaniem, czy dotrwa do końca kadencji 2015-2019? Przed zarządem stoi nie lada wyzwanie!” -  pisał Skrzypiec w liście do kolegów z okazji spotkania jubileuszowego w 70. rocznicę istnienia Oddziału Sosnowiec SITG.

Stowarzyszenie, które kultywuje górnicze tradycje, udało się uratować dzięki zaangażowaniu pracowników Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń. Dziś cały Oddział Sosnowiec liczy prawie 160 osób, z czego 102 osoby to członkowie koła Saturn, które skupia pracowników CZOK.

Dobrze się uzupełniają
- W ostatnim czasie rzeczywiście nasze koło coraz prężniej działa. Co ważne, my skupiamy w swoich szeregach czynnych pracowników górnictwa. Może właśnie dlatego my bardziej skupiamy się na wspólnym spędzaniu czasu i aktywności sportowej, podczas gdy nasi koledzy z koła emerytów na przeszłości i ocaleniu górniczego dziedzictwa. Myślę, że dzięki temu bardzo dobrze wzajemnie się uzupełniamy – podkreśla Wiesław Nojek, prezes koła Saturn w SITG, a w CZOK zastępca kierownika ruchu Zakładu ds. Pompowni Stacjonarnych.

Nojek, który szefem koła Saturn jest od marca br., jest zapalonym biegaczem. Specjalizuje się w długich dystansach – półmaratonach i maratonach. Pasją do ubiegania próbuje zarazić kolegów i koleżanki z CZOK. Drużyna z koła Saturn wystartowała już w półmaratonie w Wałbrzychu (zajęła 37. miejsce na 62 sklasyfikowane drużyny) oraz w biegowych Mistrzostwach Polski Górników na 10 km, które odbyły się w Knurowie (3. miejsce drużynowo).

- Teraz przygotowujemy się do XV Biegu Barbórkowego w Rybniku oraz Biegu Dziewięciu z Wujka w Katowicach. W Rybniku będzie się liczył najlepszy wynik 2 najlepszych mężczyzn oraz 1 kobiety. Do drużyny udało nam się już dokooptować dwie panie. Jedna z nich, która pracuje jako magazynier, trenowała lekkoatletykę i startowała w biegach średnich w mistrzostwach Polski juniorów. Jeśli podciągnie nasz wynik, to będziemy się cieszyć. Jednak to nie rywalizacja jest najważniejsza, głównie chodzi o zabawę. Oprócz biegów zorganizowaliśmy zawody kręglarskie oraz imprezę integracyjną. W planach mamy spotkanie barbórkowe i udział w barbórkowym turnieju halowej piłki nożnej w Siemianowicach Śląskich. Chcielibyśmy też stworzyć sekcję siatkarską – wylicza Nojek.

Dumni z wystawy
Zarówno emeryci z koła Zagłębie jak i czynni górnicy z koła Saturn są zgodni, że największym osiągnięciem było przygotowanie wystawy „Ostatnia Barbórka – historia górnictwa węglowego w Zagłębiu Dąbrowskim”. Ekspozycję można było oglądać w Pałacu Mieroszewskich w Będzinie od 31 maja do 31 lipca br.

- Lepszego miejsca nie mogliśmy sobie wymarzyć. Pałac Mieroszewskich wyglądał jak siedziba górniczej centrali, a na zewnątrz grała górnicza orkiestra. Udało nam się zebrać prawie 500 eksponatów. Ludzie powyciągali rzeczy, które mieli pochowane w szafach i piwnicach – hełmy, ubrania, buty czy lampy. Natomiast, jeśli chodzi o większe eksponaty, to pomogli nam koledzy z SRK. Wypożyczyliśmy część eksponatów, przywieźliśmy wszystko na miejsce i zmontowaliśmy. Dzięki temu mieszkańcy Zagłębia mogli się przekonać, jak wyglądała kopalnia i praca górników – mówi Skrzypiec.

Jak zaznacza, to właśnie zachowanie górniczej tradycji jest jednym z najważniejszych zadań emerytów zrzeszonych w SITG.

- Nie chodzi tylko o wspólne siedzenie i picie piwa. Chcemy tym młodszym przekazać wiedzę o tym, jaki górnictwo miało wpływ na rozwój naszego regionu. To właśnie dzięki pracy członków SITG udało się przygotować publikację „Wpływ przemysłu wydobywczego na prospołeczny rozwój poszczególnych regionów górniczych”. To coś na kształt Białej Księgi, w której zebrane są wszystkie informacje dotyczące wkładu przemysłu wydobywczego w rozwój poszczególnych miast i lokalnych społeczności. My zajęliśmy się częścią poświęconą Zagłębiu Dąbrowskiemu i tę wiedzę oraz tradycję chcemy przekazywać – mówi Skrzypiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.