Raport na temat wykorzystania parowozów w Polsce w 2018 roku

fot: Tomasz Rzeczycki

Parowozy wzbudzają dziś w Polsce zainteresowanie jako ciekawostka, chociaż nadal wykorzystywane są w codziennym ruchu na dwóch trasach Wielkopolski

fot: Tomasz Rzeczycki

Urząd Transportu Kolejowego opublikował raport na temat wykorzystania parowozów w Polsce w 2018 r. Niestety, można odnieść wrażenie, że kształtuje on wizerunek węgla jako archaicznego paliwa przeszłości, o małej wydajności i dużym zanieczyszczeniu środowiska.

Z raportu wynika, że w Polsce w 2018 r. zaledwie 16 parowozów normalnotorowych posiadało świadectwo dopuszczenia do eksploatacji. Większość z nich posiadał główny przewoźnik towarowy w kraju, czyli PKP Cargo SA, po jednej sztuce - Przedsiębiorstwo Transportu Kolejowego Holding SA oraz Towarzystwo Ochrony Zabytków Kolejnictwa i Organizacji Skansenów w Pyskowicach. Najmłodsze z tych maszyn wyprodukowano w latach 1957-1958, a więc grubo ponad pół wieku temu. Jednak nie wszystkie z tej szesnastki były eksploatowane - zaledwie 10 egzemplarzy jeździło po torach. Do tego doliczyć można siedem jeżdżących w 2018 r. parowozów wąskotorowych, głównie w Bieszczadach i Wielkopolsce.

Dla porównania - Republika Federalna Niemiec czy Wielka Brytania, które zamknęły rozdział górnictwa węgla kamiennego na swym obszarze, nie wyzbyły się równocześnie tak wielu parowozów. Na wyspach brytyjskich sprawnych jest około trzystu, w RFN - około dwustu sztuk lokomotyw napędzanych węglem.

Z dokumentu sporządzonego przez UTK dowiadujemy się, że wzrosła liczba pociągów obsługiwanych przez parowozy. W 2016 r. pojechały one 725 razy, w 2017 r. już 1402, a w 2018 r. - aż 1525 razy. Wzrost ten wyraźniej widać w liczbie przejechanych kilometrów. W 2016 r. pociągi napędzane węglem przemierzyły 25 694 km, w 2017 r. - 61 297, by w 2018 r. pokonać 72 639 km.

Trudno jednak sądzić, że węgiel wraca do łask kolejarzy. Przytoczony wzrost wynika z decyzji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego, by zlecić Kolejom Dolnośląskim znacznie większą liczbę kursów obsługiwanych trakcją parową w latach 2017 i 2018. W obecnym rozkładzie jazdy pociągi pasażerskie prowadzone parowozami kursują w dni robocze od poniedziałku do piątku pomiędzy Wolsztynem a Lesznem - wykonując zaledwie dwie pary kursów: o godz. 6.17 i 11.37 z Wolsztyna oraz o 8.32 i 13.44 z Leszna. W soboty też są dwie pary kursów, ale na innej trasie - pomiędzy Wolsztynem a Poznaniem Głównym. I to jest praktycznie rzecz biorąc cały wkład trakcji parowej w publiczny transport pasażerski w kraju.

W pozostałych przypadkach pociągi parowe traktowane są niczym jakaś przedpotopowa atrakcja z przedwojennego skansenu. Ceny biletów na przejazd okazjonalnym pociągiem parowym są wygórowane, czas przejazdu zupełnie niekonkurencyjny w stosunku do transportu drogowego i nikomu przy zdrowych zmysłach nie przyjdzie do głowy, by potraktować to jako normalny środek lokomocji. Raczej jak atrakcję typu karuzela czy park wodny, gdzie za grubą kasę można znieść niewygody kopcącego i smrodzącego parowozu. Zresztą nie pozostawia złudzeń rozkład liczby uruchamianych pociągów parowych na poszczególne miesiące. Najwięcej ich było w minionych trzech latach w czerwcu, sierpniu i lipcu. Najmniej - w styczniu i lutym.

Obrazki, jakie towarzyszą przejazdom parowozów, utrwalają w społeczeństwie obraz węgla jako paliwa wybitnie szkodzącego środowisku. Kłęby czarnej sadzy wydobywającej się z komina parowozu to standardowy obrazek, nawet na fotografiach dołączonych do raportu UTK np. na stronach 13, 19, 27, 33 i 34. Czy naprawdę nikt nie widzi tej zależności? Czy nie opłaca się już opracować technologii filtrów do parowozów, by lansować czyste spalanie węgla?

Przewrotnie można więc stwierdzić, że najbardziej ekologiczne są te parowozy, które stoją jako pomniki. Jest ich całkiem sporo - nieczynne lokomotywy na węgiel spotkać można w charakterze pomników np. przy dworcu autobusowym w Tarnowskich Górach, na peronie stacji w Krzyżu Wielkopolskim, przy drodze krajowej nr 31 w Kostrzynie nad Odrą i w dziesiątkach innych miejsc.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jaka grubość płyty PCV twardej do osłon i tablic? Szybki dobór

Dobór grubości twardego PCV do osłony lub tablicy powinien zaczynać się od określenia wymiarów elementu, sposobu podparcia i obciążeń, a dopiero potem od porównania dostępnych arkuszy. Cienka płyta może być lekka i łatwa w obróbce, ale na większej powierzchni szybciej się ugina. Grubszy materiał poprawia sztywność, jednak zwiększa masę i koszt. Dlatego przy prostych osłonach technicznych oraz tablicach informacyjnych nie warto kierować się jedną „uniwersalną” grubością.

120 nowych miejsc pracy pod Krakowem. Zapewni je inwestycja za 25 mln dolarów

Amerykański producent silników lotniczych Pratt & Whitney zainwestuje 25 mln dolarów w rozbudowę swojego zakładu w Niepołomicach. 

Poseł Ściebiorowski o węźle trasy S11: Osiągnęliśmy sukces

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zaakceptowała do dalszych prac wariant I (W1) węzła drogi ekspresowej S11 z autostradą A1 w Piekarach Śląskich, uwzględniając postulaty miasta dotyczące bezpośrednich połączeń z ulicami Miarki i Podmiejską. – To sukces Piekar Śląskich i Bytomia – mówi w rozmowie z portalem netTG.pl Łukasz Ściebiorowski, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Co trzecia firma szuka pracowników. Także w branży surowcowej

Powiększenie zespołu między październikiem a grudniem planuje 32 proc. badanych pracodawców w Polsce; 15 proc. deklaruje redukcje etatów w tym okresie - wynika z Barometru Perspektyw Zatrudnienia. Ponad połowa, bo 51 ankietowanych firm, nie planuje żadnych zmian w strukturze zatrudnienia.