Kartki z kolekcji emerytowanego górnika niczym żywe opowiadają o burzliwej historii Zabrza

fot: Kajetan Berezowski

Włodzimierz Wysocki od ponad 20 lat zbiera stare pocztówki. Wszystkie starannie przechowuje w klaserach

fot: Kajetan Berezowski

Podobno pierwszą kartę pocztową wypuścił 1 października 1869 r. dyrektor Poczty Cesarstwa Austro-Węgierskiego, M. de Marly. Z kolei pierwsza kartka ilustrowana została wysłana 16 lipca 1870 r. przez księgarza Augusta Schwartza z Olenburga. Dzięki kolekcjonerom, takim jak Włodzimierz Wysocki ze Świętochłowic, możemy dziś na własne oczy przekonać się, jak dawno temu wyglądały nasze miasta i przeczytać, o czym pisali do siebie ludzie.

- Od tego miejsca mieszkałem dosłownie dwa kilometry, tuż przy elektrowni Zabrze - pokazuje pocztówkę sprzed stu lat Włodzimierz Wysocki, były górnik kopalni Zabrze.

Według posiadanych przez niego informacji historia kartki pocztowej sięga nawet 1840 r. Dyrektor Muzeum Narodowego w Londynie w natłoku zajęć nie był w stanie pisać listów i pakować ich w koperty. Zamówił więc u artystów plastyków kartki o wymiarach 14 cm na 9,5 cm i zaczął je rozsyłać wraz z życzeniami świątecznymi.

- Do naszych czasów dotrwało kilkanaście takich egzemplarzy. Na giełdach osiągają bajońskie ceny, nawet 400 tys. dolarów. Dla porównania - moja najdroższa widokówka kosztowała 2 tys. zł. Przedstawia zabrzańską synagogę – wyznaje.

Najpiękniejsze na wystawie
Wysocki wychował się w Zabrzu i ma do tego miasta szczególny sentyment. Zawsze interesował się historią. Ciekawiło go, jak dawniej żyło się ludziom, jak się ubierali, jak wyglądały domy, zakłady pracy i osiedla, które często na zawsze zniknęły ze śląskich krajobrazów. I to jest właśnie jeden z powodów, dla których od ponad 20 lat kolekcjonuje stare widokówki. Zebrał ich już prawie osiemset. Najpiękniejsze znalazły się na wystawie zorganizowanej w Muzeum Miasta Zabrza. Dokumentują historię tego skrawka śląskiej ziemi, w tym bujnie rozwijający się ongiś przemysł. Najstarsza datowana jest na 1898 r.

- Oto dworzec kolejowy i przejście graniczne, bo wówczas Zabrze należało do Niemiec, a Ruda Śląska była w Polsce. Odprawa celna odbywała się w Zabrzu. Ta pocztówka to kolejna perełka w mojej kolekcji - opisuje zbieracz.

Przeglądając bogatą kolekcję pocztówek emerytowanego górnika ze Świętochłowic, można przekonać się, jak wyglądał z początkiem ubiegłego stulecia słynny kompleks pod nazwą Oberschlesische Kokswerke und Chemische Fabriken AG, czyli Koksownia Górny Śląsk wraz z zakładami chemicznymi, po których nie ma już dziś śladu. Są też pocztówki ze zdjęciami kopalń Jadwiga i Rokitnica z zachowanymi do dziś szybami Kościuszko oraz Gigant, a także zakłady górnicze Ludwik i Concordia. Ten ostatni działał niegdyś przy hucie Zabrze.

Listówka czy pocztówka?
Kiedyś wydawano pocztówki z tzw. długim adresem umieszczanym na rewersie. Z kolei na ilustrowanym awersie – z przodu kartki - pisano krótki liścik. Po 1905 r. nastąpił wyraźny podział na część adresową i korespondencyjną. Pojawił się też dylemat: czy widokówka, kartka lub pocztówka to jedno i to samo? W 1900 r. zorganizowano konkurs na nazwę tej formy korespondencji. Jurorzy z redakcji Słownika Języka Polskiego mieli do wyboru: liścik, listówka, otwartka, pisanka i pocztówka. Ostatecznie wygrał pomysł autorstwa samego Henryka Sienkiewicza „pocztówka”. Choć głos zabrali także przeciwnicy pocztówek, którym nie podobało się, że zawarta na nich korespondencja była ogólnodostępna. A ludzie pisali o wszystkim. Zwierzali się ze swych codziennych problemów, wyznawali sobie miłości i przytaczali dowcipy.

„Najprzod pozdrawiam was temi słowami: Niech będzie pochwalony Jezu Chryste. Moja nowa adresa: Zabrze Poremba. R. Chwolka”. Albo „Mój Anzug już się zużył. Poślijcie nowy” – pisał do swej rodziny w Opawie tajemniczy jegomość imieniem Johan.

Niestety, pocztówka nie ma przed sobą świetlanej przyszłości. Jej złote lata już minęły. W sklepach i kioskach wybór widokówek jest z roku na rok mniejszy. Ich role przejęły e-maile i SMS-y. Do adresata docierają migiem. A zdjęcie? Cóż, przecież można je wykonać osobiście i dołączyć do korespondencji.

- Dlatego trochę żałuję, że ta pasja nie ogarnęła mnie prędzej. Pewnie moja kolekcja byłaby bogatsza – podsumowuje Włodzimierz Wysocki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.